…o ERD

Dodany: Thursday, June 3rd, 2010

Wybrałem się ostatnio na festiwal „Mind, Body and Spirit”, który wygladał jak typowe warszawskie targi ezoteryczne, z tym, że powierzchnia była stosownie większa oraz osób próbujących wkręcić człowieka w jakieś dziwne układy jakby nieco mniej ;-) Zwróciłem uwagę na dwie osoby, pewnego pana z Japonii, który twierdził, że jest oświecony oraz kojelnego pana, brytyjczyka mieszkającego w Nowej Zelandii, który również twierdził, że jest oświecony. W zasadzie, jak to stwierdził jeden z moich mistrzów, nie ma przeszkód, aby ktoś nazywał się oświeconym, skoro to ma mu poprawić samopoczucie. Tylko, że my, Polacy, jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji, gdyż rozpopularyzowano w naszym kraju rozmaite metody badania tego, jak bardzo oświecony jest faktycznie oświecony, a które nazywają się bardzo ładnie i poważnie – analiza psychometryczna.

Głownym wskaźnikiem, który spędza sen z powiek początkującym adeptom rozwoju duchowego i powoduje pocenie się rąk, jest ERD, czyli Etap Rozwoju Duchowego. Wskaźnik ten, podobnie jak i całą analizę psychometryczną, rozpowszechnił w Polsce Leszek Żądło. Wytrenował też on całą rzeszę miłośników wahadła, którzy – mniej lub bardziej nerwicowo – sprawdzają, jak im idzie wznoszenie się na coraz wyższe poziomy duchowej doskonałości ;-) I w tym też miejscu zaczynam prostowanie pewnych nieporozumień, które narosły zarówno wokół ERD, jak i analizy psychometrycznej w ogóle.

Przede wszystkim, o czym zapomina sporo osób (włącznie ze mną ;) – z czysto duchowej perspektywy nie ma takiego czegoś jak wartościowanie na lepszych lub gorszych w rozwoju duchowym. Każdy znajduje się – i warto to zapamiętać – na najbadziej właściwym i odpowiednim dla niego miejscu. Nasuwa mi się tutaj analogia szkoły podstawowej i klas – czy uczeń 2-giej klasy jest gorszy od ucznia klasy 4-tej?  Albo, czy uczeń w 4-tej klasie zasługuje na mniejszy szacunek niż uczeń klasy 6-tej? Oczywiście, że nie. Podobnie jest z osobami na różnych stopniach rozwoju – niezależnie od tego, ile masz ERD, jesteś Boską istotą i jako taka możesz liczyć na pełne wsparcie ze strony swojego promotora, czyli Boga ;) Z drugiej strony fakt, że jesteś cudowną Boską Istotą wcale nie zmienia tego faktu, że jesteś różny, pod wieloma względami, także w temacie duchowego rozumienia rzeczywistości, od innych otaczających Cię osób. I warto zauważyć istnienie i prawdziwość *obydwu* tych rzeczy.

Wracając do samego ERD, aby było jasne o czym mówimy, to w skrócie wygląda temat tak: wskaźnik ten bada się przy pomocy wahadła w skali od 0 do 36, gdzie zero oznacza najniższy zaś 36 najwyższy stopień rozwoju, odpowiedający etapowi rozwoju Buddy w momencie oświecenia. Wg twórcy skali, od poziomu 22 zaczynają się skale mistrzowskie, zaś przeciętny Kowalski w kraju nad Wisłą ma, z czym się zupełnie zgodzę, z reguły około 3 do 4 ERD. Z czym się zupełnie jednak nie zgadzam, to dalsza interpretacja i rozumienie owych liczb.

Wiele osób, włącznie z samym propagatorem badania uznaje, że ERD jest skalą całkowicie bezwzględną i porównywalną, jak np. wzrost: jeśli masz 185cm to naturalnie, jesteś wyższy niż ktoś, kto ma 155 cm, podobnie zaś, jeśli masz 35 ERD to jesteś bardziej duchowo rozwinięty i zaawansowany niż ktoś kto ma, dajmy na to, 3 ERD.

Nic bardziej błędnego! Ale zaczynając od poczatku: każdy z nas składa się z trzech głównych składowych elementów świadomości, trzech jaźni: niższej (NJ), średniej (ŚJ) i wyższej (WJ), nazywanych też czasami podświadomością, świadomością i nadświadomością, albo też i jeszcze inaczej, jak kto chce. Celem w rozwoju duchowym jest zintegrowanie owych jaźni pod przewodnictwem WJ, która jest ową Boską iskrą w nas, czyli w praktyce zintegrowanie się z Boskością. To, co prezentuje w badaniu psychometrycznym skala ERD jest niczym innym jak wartością odzwierciedlającą Twoje wewnętrzne zjednoczenie owych jaźni w całość. Czyli tak naprawdę, osoba na poziomie 3 ERD będzie funkcjonować bardziej pod wpływem wzorców i schematów wyuczonych i zapamiętanych w NJ niż boskich inspiracji i wzorców zadowolenia, szczęścia, miłości, itd. które zawiera w sobie Wyższa Jaźń. Oczywiście, jako że wzorce w podświadomości bywają pokrętne, osoba na niższym ERD będzie cierpieć bardziej niż osoba bliższa swojej Boskości na wyższym ERD, dla której życie będzie przyjemniejsze, łatwiejsze i bardziej spełnione. Nie oznacza to jednak, że te wartości cokolwiek poza tym znaczą, a na pewno – nie ma co ich porównywać i interpretować jako bezwzględną skalę rozwoju całości Twojej istoty, nazywanej przez niektórych Duszą (mam tu na Duszę w możliwie najszerszym rozumieniu tego słowa). Skąd taka śmiała interpretacja? Otóż można to łatwo zauważyć – jak i wiele innych ciekawych rzeczy – gdy się uważnie obserwuje. A obserwując zauważyłem co następuje:

1.    Wiele osób zauważyło, podobnie jak i ja, że empiryczne doświadczenie 13 ERD jednej osoby może być zupełnie róźne niż 13 ERD innej. Niby ten sam poziom, ale jedna osoba przejawia się znacznie lepiej niż druga. Bystra uwaga, tylko niewiele osób wyciągneło z tego wnioski. Logika mówi zaś, że moje 185cm wzrostu MUSI być równe 185cm wzrostu dowolnej innej osoby na świecie – i nie ma mowy, aby było inaczej, niezależnie od tego, jaki masz kolor skóry, wykształcenie czy płeć. Tymczasem, tutaj jest inaczej – po prostu, skala ERD odbija wewnętrzne zjednoczenie, nie mówi nic o bezwzględnym poziomie świadomości Duszy – stąd owe jasno zauważalne różnice. Oczywiście, jakiś bystrzacha zaraz powie: „no tak, ale różnica może wziąć się z tego, że rozwijamy różne cechy, stąd 13ERD może manifestować się inaczej, jako że jest uśrednioną wartością urzeczywistnienia”. Tak, to prawda, ERD jest wartością uśrednioną – tylko co z wartościami skrajnymi, np. 1 lub 35? Teoretycznie, w takim układzie, powinny być one równe, skoro zaczynamy z tego samego pułapu lub kończymy w podobnym miejscu. Tymczasem, jak na dłoni widać, że kilku mistrzów – mających po 35ERD – potrafi prezentować sobą zupełnie różny poziom miłości, zrozumienia, świadomości, itp. w ogóle! To kolejny dowód na to, że ERD pokazuje jedynie wewnętrzną harmonię trzech Jaźni, a nie to jak rozwinięta jest Dusza.
2.    Osoby, którzy mają do czynienia z ERD od wielu lat, zauważają zmiany w swojej świadomości i rozumieniu rzeczywistości… zaś skala ku ich zdziwieniu pokazuje wyraźnie, że… są ciągle w tym samym miejscu! I co, ufać wskaźnikom czy własnemu doświadczeniu i rozumieniu?  Oczywiście, warto ufać sobie. W tym przypadku zmiana dotyczy całości istoty, zaś proporcje pomiędzy Jaźniami pozostają niezmienione. Dusza zrobiła krok do przodu w rozwoju świadomości – zaś Jaźnie zostały relatywnie na tym samym stopniu połączenia. ERD się wówczas nie zmienia – ja tak.
3.    Przypominając sobie masę poprzednich wcieleń – aż do pierwszej inkanacji w ludzkim ciele kilkadziesiąt tysięcy lat temu – uświadomiłem sobie jasno, że rozwój Duszy trwa nie jedno życie, a czas liczony conajmniej w tysiącach, a nawet milionach lat. Niemożliwością zatem jest, aby w ciągu jednego życia dokonać skoku ewolucyjnego w rozwoju świadomości, z 10 na 30 ERD, co się często zdarza w kilka lat pracy nad sobą. Możliwe jednak jest, aby w ciągu takiego czasu uwolnić się od obciążających wzorców z podświadomości i otworzyć na prowadzenie WJ, co potwierdza moją tezę, że ERD mierzy poziom „wewnętrznej synchronizacji jaźni”.
4.    Na podobnej zasadzie działa inny mechanizm, zaobserwowany przez wszystkich badaczy. Palenie marihuany czy spożywanie alkoholu powoduje nagłe, drastyczne obniżenie ERD. I z tym się zgadzam – obserwowałem kiedyś na sobie efekt działania tego narkotyku i odcięcie od Wyższej Jaźni to pierwsza rzecz, jaką doświadczyłem. Tylko – jeśli ERD miałoby być skalą bezwzględną – jakim cudem przypalenie jednego skręta, jeden mały wyskok, może przekreślić efekt tysięcy lat pracy i doświadczeń? Nie może, nie ma takiej możliwości. Gdyby ERD było skalą bezwzględną, przypalenie jednego skręta nie wpływałoby w żaden sposób na ERD, byłoby tylko niewielkim wahnięciem na skali. Ponieważ jednak pokazuje nam tylko, jak bardzo wewnętrznie jesteśmy połączeni z Wyższą Jaźnią – taki wyskok będzie mocno rzutować na aktualny wskaźnik ERD. Zniwelowanie efektu działania narkotyku na świadomość – i proszę, z powrotem, szybko wspinamy się na nasz poprzedni poziom.

Wniosek płynie tylko jeden: bezwzględny poziom rozwoju duszy jest czymś zupełnie różnym niż Twój aktualny poziom ERD, pokazujący wewnętrzne zjedoczenie i zharmonizowanie Jaźni.

Innym dowodem na to, że ERD pokazuje jedynie połączenie jaźni jest informacja, jaką ja, jak i kilka innych osób, które poznałem, otrzymała od swoich opiekunów duchowych. W założeniu bowiem twórców skali, maksymalny poziom 36ERD oznacza oświecenie (cokolwiek ten termin oznacza).  Otóż, przewodnicy zapewniali mnie, że po owym „oświeceniu” rozwój jest jednak dalej kontynuowany. Przeczy to jednak logice: skoro 36 to jest maksimum skali, to co może być dalej, skoro osiągnęliśmy już wszystko? Zrozumienie tego, czym naprawdę jest ERD pomaga to łatwo wyjaśnić. Najlepiej jest sobie wyobrazić to jako dwuwymiarową oś: na jednej osi – X – umieszczamy wskaźnik ERD, na drugiej – Y – poziom bezwzględny ewolucji duszy i możemy wstawiać rozmaite kombinacje owych wartości. Dzięki temu widać, że zjednoczenie jaźni to zaledwie przesunięcie na jednej osi, praca na drugiej trwa nadal. Wyjaśnia się przy okazji inny paradoks: pewne „stare”, zaawansowane dusze, potrafią mieć i przejawiać, pomimo niższego poziomu ERD i pozornego niezainteresowania duchowością, więcej zrozumienia, miłości i mądrości niż „młodsza”, mniej doświadczona dusza, która w tym wcieleniu intensywnie nad sobą pracuje. [mały komentarz na temat owej skali X i Y od mojego Opiekuna: „to bardzo uproszczone przedstawienie, wymiarów jest więcej”]

Do czego zatem można praktycznie wykorzystać ERD? W zasadzie, prawie do niczego, poza poprawą samopoczucia i podpicowaniem sobie ego ;) Jest to wartość uśredniona, mówiąca tyle samo co informacja, że w Chinach żyje 1.3 miliarda ludzi. Nic więcej o tych ludziach nie wiemy, tak samo jak nic więcej o sobie nie wiemy, gdy usłyszymy liczbę [XX] ERD. Dopiero dalsze badanie poszczególnych aspektów jaźni (czy czakr) odkrywa dodatkowe informacje oraz obszary warte uwagi i pracy.

Skoro jednak ERD nie ma większego znaczenia, to po co w ogóle tym się głowić? ERD samo w sobie jest wskaźnikiem, liczbą, numerkiem coś pokazującym, niemniej zjednoczenie Jaźni o których piszę, jest bardzo istotne dla naszego osobistego rozwoju. Zamiast błądzić i cierpieć, łączymy się z Boskością w nas i pod przewodnictwem Wyższej Jaźni realizujemy Boski Plan dla naszej istoty. Z tego względu, im wyższe ERD, tym wyższe zrozumienie celów oraz sensu naszego istnienia, oraz jaśniejsza droga dla dalszego wzrostu w miłości, mądrości i mocy.

Inna sprawa, to kwestia samego wyznaczania ERD i jego płynności. Jak już wspomniałem w przykładzie z marihuaną powyżej, ERD potrafi dość dynamicznie i szybko się zmienić. Wyznaczana przez większość badaczy jego wartość jest wartością uśrednioną dla wszystkich stanów świadomości w jakich zwykle przebywasz. W rzeczywistości jednak ERD jest płynne jak świeża ptasia kupa: zmienia się dynamicznie i non-stop nie tylko w zależności od stanów świadomości, w jakich przebywasz i co porabiasz, ale także – potrafi zmienić się w zależności od tego, z kim przebywasz (najwyraźniej zdawali sobie z tego sprawę mistrzowie duchowi, którzy nauczali, że na ścieżce duchowego rozwoju ważną sprawą jest odpowiednie towarzystwo).

Przykładowo, zmierzyłem ERD pewnemu znajomemu Panu ;) Średnia wartość wypada gdzieś w okolicy 30-31, w trakcie grupowej praktyki duchowej zawyża się do 32, zaś w skrajnych przypadkach, w głębokiej medytacji, osiąga nawet 34. Tymczasem, w drugą stronę – w trakcie pracy (duża korporacja) zaniża mu się do ok. 25, zaś w trakcie uzewnętrznienia pewnych głębszych problemów ERD tymczasowo spadło nawet do… 8. Inna znajoma stwierdziła, że seks jest dla niej jak medytacja – i faktycznie, w jego trakcie osiąga 32ERD, tyle samo, co medytując. Jak widać, można w tym wypadku wykorzytać ERD do zlokalizowania obszarów, które nie funkcjonują poprawnie w naszym życiu – zaniżenie ERD w jakiejś sferze oznacza, że jest obciążona ona pewnymi ograniczającymi wzorcami i schematami. Jak wspomniałem jednak wcześniej, głębszą korzyść przynosi dopiero bardziej szczegółowa analiza obciążeń.

Pozostaje pytanie, w jaki sposób mierzyć bezwzględny rozwój duszy. Póki co, spotkałem się z trzema różnymi podejściami, żadne z nich mnie jednak w pełni nie zadowoliło, być może dlatego, że jedynymi osobami, które potrafiły z owych skal korzystać i według nich wyznaczać poziom rozwoju… byli ich autorzy. Jeśli w przyszłości jednak uda mi się cokolwiek w tym temacie wymyśleć, obiecuję podzielić się tymi informacjami.
Pozostaje mi jeszcze wrzucić jedno słowo na temat analizy psychometrycznej w ogóle. Jakkolwiek spotykałem się tu i ówdzie z głosami krytykującymi pomiary jako zbyt suche i matematyczne. Z mojego punktu widzenia, matematyka jest jedyną obiektywną metodą poznawania rzeczywistości, gdy wszystko inne opiera się na pojęciach, wyobrażeniach i ich interpretacjach. Matematyka jest od tego w dużym stopniu wolna, stąd też słuszny jej tytuł „królowej nauk”. I skoro wiele z tego, co zostało przejawione, można przedstawić w postaci matematycznej – to dlaczego by nie odnieść tego do świadomości? Pamiętając oczywiście, żeby liczby nie przysłaniały serca i nie odbierały zdrowego rozsądku ;)

Z pozdrowieniami,
Elijah


14 Responses to “…o ERD”

  1. patison Says:


    Visit patison

    Wszystko pięknie, ale dlaczegóż “twórcy skali ERD” pozostają w tym wnikliwym tekście anonimowi?

  2. elijah Says:


    Visit elijah

    Dlaczego anonimowi? Przecież wymieniłem nazwisko ;)

  3. Martin2100 Says:


    Visit Martin2100

    Nie zajmuję się pomiarami wahadłem. Czasem jest mi potrzebny jakiś pomiar – wtedy proszę o pomoc praktyka.
    Z tym ERD to jest jakaś paranoja, podobnie jak z wieloma sprawami na CUDZIE. Twórcy (twórca) czy autorzy metody są niby spokojni i rozważni, tymczasem otacza ich (jego) tłum osób, które rozrabiają jego osobę, sam temat i metodę(w ich odczuciu pewnie rozrabiają pozytywnie, czyli robią pozytywny marketing). Ten szalejący tłum rozwrzeszczanych “nastolatek z CUDu” jest tak charakterystyczny, że w potocznej rozmowie ze znajomymi używam tego sformułowania i wszyscy rozumieją o czym mówię.

    Sama metodę ERD poznałem kiedys przypadkowo. Poza CUDem w ezoteryce sam CUD jest znacznie mniej znany i popularny niż się to nastolatkom z CUDu wydaje. Zdziwiła mnie prostota metody, choć nie bardzo wiedziałem co właściwie ten pomiar mówi. A dowiedziałem się, bo na forum reiki, gdzie pisałem, znajomy rozpoczął dyskusję o ERD pewnej pięknej aktorki. Znajomy ten powiedział mi, że gdzieś na jakichś forach badają moje ERD i trwa dyskusja o tym. Nie powiedział gdzie to jest ta dyskusja, ja nie pytałem, jednak po jakimś czasie z ciekawości sam zacząłem szukać tego w necie. Nie dotarłem do analiz mojej skromnej osoby za to natrafiłem na CUD z jego nieodłączną rzeszą “nastolatek” badających sobie i innym ERD i dyskutujących wyniki. Z początku mnie to trochę rozśmieszyło, potem napełniło zgrozą, bo “nastolatki z CUDu” bez żadnego pardonu zajmowały się analizą i publikowaniem wyników ERD dla osób, które ani o to nie prosiły, ani nie wiedziały o tym ani nie wyrażały zgody na publikację wyników, bo o tym po prostu nie wiedziały.
    “Nastolatki z CUDU” uważam za specyficzny rodzaj wampirów energetycznych. Nie sposób inaczej wytłumaczyć mi ich palącej potrzeby istnienia na tym portalu. Wracając do samego ERD. Mimo, że twórca metody funkcjonuje na portalu, który funkcjonuje jakby głównie dla niego, nie napotkałem tam nigdzie jasnego sensownego opisu co to właściwie to ERD jest. Myślę, że skoro przedmiot badania nie jest ściśle określony, to i wynik badania tych samych osób przez różnych badaczy może być różny.
    Poprosiłem dwóch znajomych by mi zbadali to nieszczęsne ERD. Poziom obu wyników był identyczny i wyszedł w okolicach wspomnianej wyżej aktorki, co zadowoliło moje Ego i na tym zakończyłem moje zainteresowanie metodą i samym ERD.

    Elijah, moim zdaniem, najtrafniej wstrzelił się w sedno ERD, uważając je za stopień harmonii Istoty z Wyższym Ja. Jest to czytelne, wiadomo, o co chodzi no i daje, w moim przynajmniej przypadku, dawne wyniki ERD.

    Jakby tam nie patrzył, ten wskaźnik większości interesujących się tym “nastolatkom” nie daje i nie mówi właściwie nic. Podobnie jak kiedyś modne były rozmowy z duchami przy stukających talerzykach, tak dziś “nastolatki” biorą do rąk wahadło i mierzą ERD. “Nastolatka” może być oczywiście w dowolnym wieku, czego pewnie czytelnicy dawno się już domyślili. :D

    Wyobrażam sobie dialog Ego “nastolatki” z wahadłem:
    Wahadełko powiedz przecie, kto ma największe ERD na świecie???
    Wielkie Twoje ERD kochanie, jednak wielkości ERD Leszka nikt nie przełamie…”

    Z Panem Bogiem :-)

  4. elijah Says:


    Visit elijah

    Haha, Martinie, celny komentarz i niezły wierszyk na zakończenie (co do ktorego, dodałbym tylko, że równie dobrze zamiast ERD można wstawić słowo EGO, bedzie brzmiało równie prawdziwie ;)

    Tak, “nastolatkom z CUDu” przydałoby się skończyć studia, nauczyć się racjonalnie myśleć i wnioskować, postudiować nieco psychologii na dzień dobry aby zrozumieć np. mechanizmy obronne ego, których całą kolekcję miałem okazję niedawno obserwować, a następnie zabierać się za rzeczy poważniejsze.

    Z drugiej strony, szkoda nieco, że przez takie dziecinady cała masa interesujących osób przestała pisać w tamtym miejscu; zresztą podobny upadek zaliczyło bardzo fajne niegdyś forum Przebudzenie. Na szczęście, pozostają maile, itd. więc kontakt z kim trzeba jest ;)

  5. Marek Says:


    Visit Marek

    Może warto przytoczyć pewne prawdy, znane ludziom z kręgów CUD-u. LŻ dziewczynie ze zgrabnymi nogami w mini daje przeważnie 1 – 2 więcej ERD. Kto się nie zgadza z teoriami Leszka ma znacznie obniżone ERD, gdy się nie “poprawi” zostaje u niego wykryte opętanie.

    Skala ERD jest ok, ale ważne kto bada :)

  6. Miriamka Says:


    Visit Miriamka

    …… można jeszcze sprawdzić poziom oświecenia na wodzie ))) …. zapraszamy delikwenta nad jeziorko i proszę niech pokazuje jak ładnie i zgrabnie po wodzie stąpa , ……… jeszcze można sobie stopy pooglądać po chodzeniu po węgielkach ))) na stopach różne minimalne lub większe ślady pokazują problemy ciała, czyli organów wewnętrznych ))) …….. co większe zuchy medytują kilka dni w ogniu ))) …….. oczywiście taki teścik można sobie zafundować po kilku latach treningu z umysłem, pracy z iluzjami i na ogół już są to jogini na pranie ( kilka lat doświadczeń bez przyjmowania jedzenia ) namaste

  7. elijah Says:


    Visit elijah

    Marek,
    skala ERD jest faktycznie ok, ale limitów i ograniczeń z nią związanych jest cała masa. Np. mając obciążenia karmiczne z daną osobą – nie ma bata abyś prawidłowo zbadał jej wyniki, z reguły wyjdą Ci jakieś zaburzone wartości. Stąd też ważna praca nad sobą.

    Miriamka,
    nie wiem co poziom “oświecenia” ma do chodzenia po wodzie czy ogniu? Znam ludzi którzy to robili a raczej oświeconymi nie są…

  8. Miriamka Says:


    Visit Miriamka

    co to jest oświecenie ?? ……. możesz o to spytać Buddę , wyślij mu smsa z zapytaniem ))) …… albo jak wolisz pomedytuj ))) … jak dla mnie to są etapy przekraczania iluzji )) czyli droga do oświecenia

    ja poznałam oświecone istoty )))) z wrażenia zapomniałam spytać o chodzenie po wodzie

  9. elijah Says:


    Visit elijah

    “ja poznałam oświecone istoty )))) z wrażenia zapomniałam spytać o chodzenie po wodzie”

    hehe, podaj mi do nich namiary kontaktowe albo przeslij mi ich zdjecia, to powiem Ci co maja jeszcze owi “oswieceni” do przepracowania ;)

  10. ksi Says:


    Visit ksi

    dziękuję za inspirujący tekst :)
    W jaki sposób pracować nad zjednoczeniem 3 jazni?

  11. elijah Says:


    Visit elijah

    Bracie,
    praktyk, które prowadzą do zjednoczenia jaźni jest mnóstwo – medytacja, afirmacje, kontemplacje, itd. Cokolwiek robisz z czystym sercem i otwartym umysłem, zbliża Cie do tego celu :)

  12. ksi Says:


    Visit ksi

    Bracie:)
    A co w sytuacji, kiedy swiadomosc i wibracje duszy (tak to nazwijmy, nie mam weny szukac ladnych slow) podnosza sie, co widac, slychac i czuc, a to “klasyczne erd” czyli dostrojenie wszystkich jazni do WJ od lat sie nie zmienia?

  13. żebonka Says:


    Visit żebonka

    Hej Elijah .
    Czyli jak wygląda model człowieka?
    Dusza jest w środku, potem świadomości i potem ciało tak?
    Dzięki świadomościom i posiadanemu ciału rozwijamy duszę?
    Skoro niższe ja towarzyszy nam w rozwoju na ziemi to czy zanika przy osiągnięciu tzw. oświecenia. Oświecenia określanego kategoriami jakimi tu operujemy. Bo jedynie dywagujemy, gdybyśmy wiedzieli milczelibyśmy bo wszystko by było jasne. A jako, że zmierzamy do punktu “oświeć się ” mamy potrzebę wymyślania , silenia się na rozwiązanie tej zagadki, czym jest ten stan i jak się go przeżywa…trochę to bez sensu, to jak rozmowa o tym jak się oddycha powietrzem w Azji kiedy nigdy się tam nie było .
    Właściwie przytoczyłam tylko splot luźnych myśli jaki wypłynął po przeczytaniu twojego wpisu. Jeśli masz ochotę coś odpisać to wiem, że to zrobisz a jak nie to też dobrze ;) :)
    Pozdrawiam Ciebie i wpisywaczy ;)

  14. elijah Says:


    Visit elijah

    Ksi,
    nie ma takiej możliwości, abyś uczciwie pracując nad sobą i zauważając zmiany pozostawał w miejscu w temacie ERD, zwłaszcza na początku ścieżki. Co prawda, ERD jest czymś bardzo płaskim – w pewnym momencie, po jakimś czasie praktyki, możesz zauważyć, że ERD stoi w miejscu, niemniej – jako że jesteśmy istotami wielowymiarowymi a ERD jest dość prymitywnym miernikiem, po prostu rozwijamy część Siebie która nie jest nim mierzona.

    Żebonka,
    Póki co, model człowieka wygląda tak, jak przedstawiono powyżej – trzy jaźnie. Określenie “dusza w środku” jest nieadekwatne – to raczej ciało jest materializacją duszy, dusza “zawiera” ciało – tak to mniej więcej wyglada. Tyle wiem.

    Odnośnie oświecenia – nie spekuluję, szkoda na to czasu. Jak się oświecę to powiem więcej ;)


Dodaj komentarz