…o związkach

Dodany: Tuesday, December 15th, 2009

„Wszystkie związki są jak lustra”
Osho

Wiedziałem, naprawdę wiedziałem, że w momencie kiedy napiszę o tekst małżeństwie – pojawią się interpretacje, że chodzi w tym wszystkim o mój stosunek do kobiet czy też do byłej żony. Niestety, albo i stety – nie w tym rzecz. Instytucja małżeństwa mi się totalnie nie podoba i w sumie jakoś nigdy nie byłem do niej za specjalnie przekonany, jednakże kobiety i związki z nimi – uwielbiam :) Zacznę ostro:

WSZYSTKIE PARTNERSKIE RELACJE JAKIE TWORZYMY SĄ WYNIKIEM NASZYCH WZORCÓW I PRZEKONAŃ (często nie uświadomionych).

To zdanie każdy, kto jest zainteresowany tworzeniem związków i relacji powinien wydrukować i zawiesić sobie nad łózkiem, gdyż ma ono ogromne konsekwencje i wynika z niego masa niezwykle ważnych i istotnych rzeczy.

I. Zębatka

Wzorce, które wpychają Cię w relacje przypominają koło zębate. Najlepiej uświadomić sobie to z użyciem owej analogii: twoje wzorce tworzą twoją wyjątkową zębatkę, wzorce twojej partnerki – kształtują jej zębatkę. Mechanizm działa harmonijnie i sprawnie tylko wówczas, kiedy zębatki są zgodne. Co więcej, im większa zgodność jednej i drugiej zębatki – tym większe wzajemne przyciąganie i wzajemna atrakcyjność.

II. Iluzja nieudanego związku

Nie istnieje coś takiego jak nieudany związek – zębatki do siebie pasują, przyciągając wzajemnie tylko takie jak najbardziej zgodne. Jeśli zębatka drugiej osoby będzie diametralnie różna – nigdy się sobą nie zainteresujecie. Znając tą regułę przyciągania podobieństw i mając świadomość, że świat jest lustrem twoich wyobrażeń, można śmiało ruszać na koniec świata i bez obaw płynąć z życiem, gdyż zwyczajnie nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że znajdziesz się pośród niewłaściwych ludzi i w złym otoczeniu. Czasami jednak pozornie możesz mieć wrażenie, że otaczają cię niewłaściwi ludzie lub jesteś z niewłaściwą osobą – wynika to jedynie z tego, że nie rozumiesz podświadomych mechanizmów, które przyciągnęły cię w towarzystwo takich a nie innych ludzi.

Pojęcie “nieudanego” związku wynika z prostej, mechanicznej oceny dokonywanej przez nieświadomych ludzi, którzy dzielą związki na udane czyli takie, które trwają (idealnie do końca życia) i nieudane – czyli takie, które właśnie się zakończyły. Ci ludzie z reguły nie rozumieją mechanizmów tworzących związki i nie widzą co się dzieje w tle, stąd owe niezbyt rozgarnięte kryteria oceny. Tymczasem, każdy związek który kiedykolwiek zaistniał zawsze niesie ze sobą cenną i ważną lekcję oraz ma swoje, mniej lub bardziej jawne przesłanie.

III. Iluzja dysharmonii

Jak wspomniałem, mechanizm działa w pełni harmonijnie tylko wówczas, jeśli zębatki są ze sobą zgodne i wzajemnie dopasowane. Harmonia wzrasta wraz z rozwojej twojej świadomości. Pozornie jednak nieharmonijny związek jest tak naprawdę w gruncie rzeczy idealnie harmonijny – po prostu twoja dysfunkcja jako zębatki przyciąga inną zębatkę która posiada odpowiednio pasującą dysfunkcję.

Przykładowo, jeśli jesteś przekonana i wierzysz, że faceci w relacji poszukują tylko seksu, to z reguły:

a) będziesz spotykała mężczyzn, którzy będą chcieli się tylko i wyłącznie z tobą bzykać
b) Twoje postrzeganie mężczyzn będzie mocno skrzywione, czyli – spotkasz wrażliwego, inteligentnego i ciekawego mężczyznę, który w momencie kiedy zaproponuje Ci seks – zostanie z automatu zaklasyfikowany w tej samej grupie co reszta, czyli maniak seksualny (nawet, jeśli seks nie będzie jego głównym celem w relacji z tobą)

Jeśli jesteś mężczyzną, i jesteś przekonany, że kobiety lecą tylko na kasę – to będziesz spotykał tylko takie, które z automatu na początku znajomości będą się interesowały tym, gdzie pracujesz i ile zarabiasz. Jeśli nie masz takiego przekonania, nie będziesz trafiać na takie kobiety, lub nawet jeśli takie napotkasz – nie będą Cię one podświadomie pociągały i szybko będziecie wzajemnie tracić zainteresowanie.

Podam tutaj swój przykład – miałem kiedyś silne przekonanie i wzorce ratownika i w rezultacie trafiałem na biedne, za przeproszeniem, sierotki, które nie potrafiły stanąć same na nogach, będąc zatopione po uszy w rozmaitych problemach. Jak przystało na prawdziwego, pragnącego dowartościować się bohatera, którego rolę dumnie odgrywałem, ratowałem je i ratowałem, aż w końcu stwierdziłem, że mnie to strasznie męczy i pochłania zbyt wiele energii. Zainspirowany słowami pewnej mądrej osoby, która poleciła mi przestać być ratownikiem wdrożyłem to w życie – i był to początek końca mojego uwczesnego związku.

Jednym słowem – zębatka twojego partnera jest zwykle lustrzanym odbiciem twojej zębatki.

IV. Iluzja połówek

W duchowym światku straszliwie modne i popularne są rozmaite teorie połówek. Są one rozwinięciem pięknych wizji mężczyzn – rycerzy (na białym koniu, oczywiście) oraz bajki o królewnie Śnieżce, prezentując jeden główny motyw – gdzieś tam, hen za górami i za rzekami jest ta jedna, jedyna, idealnie pasująca do ciebie istotka, niemalże taki twój klon tylko z innymi genitaliami. Oczywiście, istota ta zawsze jest gotowa spełniać najbardziej absurdalne z twoich oczekiwań, kochać cię do samej śmierci i w ogóle, idealnie wpasowuje się w twój schemat życia, będąc ideałem szytym na miarę twoich mniej lub bardziej ograniczonych wyobrażeń.

Czyż to nie cudowna bajka?

Tymczasem wniosek, jaki wynika z iluzji dysharmonii i iluzji nieudanego związku mówi, że zarówno zębatka twoja jak i partnera są ze sobą bardzo dobrze dopasowane. Z tego powodu, można podarować sobie obawy o to, że przyciągniemy do siebie niewłaściwą osobę – nie ma takiej opcji! Osoba, która pojawia się w naszym życiu i tworzymy z nią relacje jest zawsze jak najbardziej właściwą. Stąd też, przekonanie o poszukiwaniu idealnych połówek jest głupotą – zawsze trafiasz na osobę, która ma ci do przekazania doskonałą lekcję. A naiwni ludzie, zamiast uczyć się kochać tu i teraz, przeżywać swoje życie jak najpiękniej potrafią, oszołomieni głupimi teoriami rezerwują swoją miłość dla nieistniejącego wyobrażenia.

V. Jeśli chcesz zachować związek.

Jeśli tworzysz relację, która w twoich oczach jest doskonała i chcesz, aby ona trwała jak najdłużej, to masz trzy drogi do wyboru:

a) przestać się świadomie rozwijać – spowoduje to, że przestajesz zmieniać swoją zębatkę wobec czego zostaje zachowana zgodność i kompatybilność z zębatką twojego partnera; wbrew pozorom, czasami to jest zupełnie nienajgorszym rozwiązaniem.

b) rozwijać się harmonijnie z partnerem – wtedy zarówno Twoje wzorce jak i wzorce partnera ulegają modyfikacji, przez co nadaj jesteście zgodni. To jednakże jest prawdziwym mistrzostwem, gdyż z reguły dynamika rozwoju jest różna, ale znam przypadki gdzie to się udaje.

c) kiedy partner się nie rozwija a ty tak – odczuwać będziesz coraz bardziej rosnącą dysharmonię; partner wówczas może ci coraz bardziej „ciążyć”. Można złagodzić i zrównoważyć ową stale rosnącą niekompatybilność i niezgodność zębatek poprzez rozwijanie bezwarunkowej miłości i akceptacji czakry serca. W takim układzie miłość jest środkiem balansującym dysproporcję w budowie zębatek. Przyznaję, że jak dla mnie jest to jeszcze większy wyczyn niż ten z punktu powyżej, ale znowu znam pary, które funkcjonują w związku lecz świadomie nad rozwojem osobistym pracuje tylko jedna osoba.

VI. Jeśli chcesz zakończyć związek – pomyśl dwa razy

Jako wolna istota zawsze masz do tego prawo, zastanów się jednak dobrze nad swoją motywacją, aby nie wpaść z deszczu pod rynnę, jak to mądrze mówi ludowe powiedzenie. Czy nie będzie to wyrazem twojego tchórzostwa i ucieczki od odpowiedzialności oraz zaistniałych problemów, które tak naprawdę współtworzyłeś? Chodzi w tym o to, że zmieniając partnera bez zmiany samego siebie – mamy 100% gwarancję tego, że przyciągniemy osobę, która wcześniej czy później pokaże nam dokładnie te same wzorce i przekonania, które w sobie nosimy. Często te same mechanizmy wychodzą dopiero po jakimś czasie, choć wydaje się że nowa partnerka jest taka cudowna i inna od wszystkich poprzednich. Tymczasem, nie ma miejsca na tym świecie czy jakichkolwiek innych, gdzie moglibyśmy uciec przed sobą samym!

Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów, jaki dostałem w swoim życiu w tym temacie: kilka lat po rozstaniu się z żoną przenoszę się na drugi koniec świata i poznaję tam kobietę, która nie tylko z niektórych wzorców, ale także z wyglądu bardzo mocno przypomina mi byłą partnerkę. Co jeszcze bardziej mnie poruszyło – jej bardzo dobra przyjaciółka była bardzo podobna (także z wyglądu!) do najlepszej przyjaciółki mojej ex! Tym razem jednak nie chodziło o pokazanie mi całości, tworzenie nowego związku, lecz będąc wystarczająco świadomym skorzystałem z nauki, która uświadomiła mi działające jeszcze mechanizmy oraz przypomnieniała o nieprzerobionych wzorcach. O dziwo, kiedy to sobie uświadomiłem, straciliśmy wzajemnie zainteresowanie – i Bogu dzięki! :)

Jeśli jednak dzieje się to w wyniku zachodzących zmian w zestawie wzorców – patrz punkt “Koniec związku”

VII. Karma i jej wpływ na nasze wybory

Czasami konsekwencje naszych działań z dawnych czasów odnawiają się w tym życiu. Nie raz zdarzało mi się przeżywać zauroczenie jakąś kobietą tylko po to, abym chwilę później odkrył, że jest to efekt wmawianych mi w trakcie hipnoz w poprzednich wcieleniach przekonań, że owa kobieta jest dla mnie idealną partnerką. Jako że życ mamy w większości przypadków całkiem wiele, takich wkodowanych idealnych partnerek może nieco być. Jak to się objawia? Z reguły tak, że jedna strona nie jest kompletnie zainteresowana relacją podczas gdy druga wyje z “miłości” (emocjonalnego zaślepienia tak naprawdę) do księżyca, nie mogąc przestać myśleć o tej drugiej osobie, itd. Jak powiedział mi kiedyś kolega: “Czasami to trzeba dziękować Bogu, że pewne rzeczy się nie wydarzyły” – tak też polecam zrobić i odpuścić sobie wchodzenie na siłę w relacje z osobą, która nie jest tym zainteresowana. Nie zawsze jest to proste, bo podświadomość może głęboko wierzyć, że ta osoba jest tą wybraną i jedyną. Jeśli ktoś nie pamięta lub nie chce grzebać w poprzednich wcieleniach, to polecam modlitwy o uwolnienie, afirmacje czy inne praktyki, których celem jest zwrócenie wolności sobie i tej osobie. Czasami zdarza się tak, że kody trzymają dwie osoby – wówczas jesteśmy z kimś męcząc się i kompletnie nie wiedząc czemu; z reguły związek się rozpada po przełamaniu wkodowanych przekonań.

VIII. Magia i manipulacje

Uwaga – mogą być pokusy, aby w drodze manipulacji czy praktyk magicznych zdobywać partnerkę – jest to czasami możliwe w przypadku osób mało świadomych i czasami nawet działa, ale tak naprawdę jest to ślepa i totalnie zgubna droga, mająca swoje przykre konsekwencje w przyszłości. Odradzam, no chyba że ktoś jest prawdziwym fascynatem mnożenia problemów w życiu ;)

IX. Koniec związku

Jeśli rozbieżność w pracy dwóch kół zębatych przekracza pewien punkt krytyczny – nieuchronnie następuje rozpad związku. Można zadać sobie tutaj pytanie – jak to się dzieje, w końcu pisałem, że zębatki zawsze do siebie pasują? Otóż nie żyjemy w skansenie, nic nie trwa wiecznie, życie jest procesem ciągłych zmian. Przyciągają się podobne mechanizmy, ale z czasem następuje proces ich modyfikacji, naturalnego zużycia, wyczerpania i przekształceń. Siła miłości i akceptacji, o której pisałem powyżej, potrafi to wszystko scalić i zachować, ale jeśli nie możemy się na to zdobyć lub zwyczajnie pragniemy wyrazić się inaczej, pozostaje nam zakończyć relację.

Co wówczas? Kiedy wylejemy już morze łez lub skończymy wyżywać się na byłej poprzez zaliczanie wszystkiego, co się akurat nawinie – polecam na spokojnie wyciągnąć wnioski z owego doświadczenia. Jak mówił jeden z Mistrzów – doświadczenie, które nie zostało przeanalizowane i zrozumiane, jest potencjalnie stracone. To znaczy, należy wyciągnąć takie wnioski, które będą dotyczyły przede wszystkim mnie samego. Pokreślam – mnie samego – choćby nie wiem jaka pokusa była obwiniania drugiej strony o wszystko, co najgorsze.

Dlaczego? Ponieważ jedynie wyciągnięcie wniosków wobec własnej osoby oraz dokonanie zmiany WE WŁASNYM WNĘTRZU przekłada się w przyszłości na zmianę na zewnątrz nas. Jak pisałem, zębatki idealnie się przyciągają – jeśli masz wzorce ofiary, będziesz trafiać idealnie na osoby ci to pokazujące. I jeśli tego wzorca nie zmienisz – następny partner pokaże ci dokładnie to samo.

Znowu podam przykład z mojej własnej zębatki, tfu, znaczy, z mojego własnego podwórka ;) Otóż jednen z trybików zaprogramowany był kiedyś przekonaniem, że „kobiety są słabe i niezaradne finansowo”. Takie coś wyssałem z mlekiem matki, która była i jest nadal taką nieporadną osobą. Projektowałem to przekonanie na wszystkie moje związki, przyciągając kobiety, które idealnie mi to pokazywały – będąc ode mnie zależne i nie potrafiące sobie samodzielnie radzić w wielu obszarach życia, a także z wielką chęcią sięgając do mojego portfela. Tymczasem, po wizycie u pewnej terapeutki i zmianie swoich poglądów (również tych podświadomych, co jest niezwykle ważne), takie kobiety przestały pojawiać się na mojej drodze, ba, zacząłem spotykać kobiety, które czuły się niekomfortowo i niezręcznie, kiedy nie mogły za siebie płacić. Po prostu, zacząłem przyciągać kobiety silne, samodzielne i niezależne, które potrafiły o siebie zadbać w życiu, tak samo jak i zadbać o swoje finanse bez konieczności manipulowania partnerem i traktowania go jak karty kredytowej.

Jakie płynie z tego przykładu? Jak mówił Budda – „lepiej pokonać siebie niż wygrać tysiąc bitw”. Mógłbym poświęcić całe życie na narzekaniu i marudzeniu, jakie to kobiety są słabe, niezdarne i naciągające mnie na kasę – lecz nie przyniosłoby to żadnej, absolutnie żadnej zmiany w moich relacjach partnerskich. Mógłbym płakać nad sobą i jęczeć, że dostałem od kobiet w kość. Tymczasem, tak naprawdę przyczyna leżała we mnie samym i w tym, w co głęboko wierzyłem. Dopiero zmiana mojego poglądu – ucziwa zmiana samego siebie na każdym poziomie świadomości – spowodowała transformację w życiu. I myślę, że praca nad sobą, która może mieć różne formy – niekoniecznie trzeba stosować wyrafinowane techniki, czasami naprawdę wystarczy silna wola i chęć zmiany siebie (siebie, a nie partnera!) – jest drogą do osiągania i tworzenia coraz bardziej harmonijnych relacji.

I na koniec jeszcze jedna uwaga – ten tekst pisałem głównie z myślą o relacjach partnerskich, jednakże nie ma przeszkód aby je interpretować w kategoriach dowolnych relacji interpersonalnych – z rodzicami, bratem czy siostrą, szefem w pracy, itd.

Pozdrawiam jak zwykle serdecznie ;)
Elijah


9 Responses to “…o związkach”

  1. (…) Says:


    Visit (…)

    Podoba mi się teoria zębatek, bo ma w sobie wiele prawdy. Fakt! Seryjny morderca nie spotka na swej drodze sędziego (no chyba, ze na sali rozpraw), a jeśli spotka na pewno się z nim nie zaprzyjaźni, ponieważ… nie będą oni umieli z sobą nawet rozmawiać (to podanie skrajnego bardzo przypadku). Przypadek mniej skrajny: kobieta dla której życie artystyczne skupia się w okół filmów brazlijskich nie spotka na swej drodze artysty z prawdziwego zdarzenia, a jesli spotka – nawet jesli bedzie chcial on ja do teatru zaprosic, ona odmowi, bo to zwyczajnie nie jest jej bajka! Przykłady można tu wyliczać bez końca, ale jedno jest ważne: spotykamy na swej drodze dokładnie tych, których spotkac mamy! Daje to wiele do myślenia…

  2. elijah Says:


    Visit elijah

    Oj, daje, daje :) Ale wniosek najważniejszy tak jak Kropko napisałaś – “spotykamy na swej drodze dokładnie tych, których spotkac mamy!”

  3. Edyta Says:


    Visit Edyta

    związki mogą być Rajem, związki mogą być piekłem, związki mogą być czymś nijakim … zależy w co wierzymy, czego pragniemy … choć świadomie może nam się wydawać coś zupełnie innego :)

    jednak najważniejszy związek tworzymy z sobą samym i to właśnie odbicie tego związku znajdziemy w naszych związkach partnerskich ;)

    chcesz być kochany – pokochaj samego siebie,
    chcesz być chciany – przyjmij samego siebie,
    chcesz być doceniony – doceń samego siebie,
    chcesz być otoczony czułością – daj sobie czułość,
    chcesz być zaakceptowany – zaakceptuj samego siebie,
    chcesz być zaspokojony daj sobie do tego prawo …

  4. elijah Says:


    Visit elijah

    Edytko,
    dziękuję Ci za te słowa – są świetne. Jako że pasują do tego, co chcę napisać w nowym poście, mam nadzieję że nie obrazisz się jeśli pozwolę sobie na ich użycie bez Twojej zgody ;)

  5. Edyta Says:


    Visit Edyta

    Spoko :) używaj :))

  6. Agnes Says:


    Visit Agnes

    Przyznam się, że chciałam zastosować trochę magii,by rozkochać w sobie pewnego chłopaka. Ten osobnik była akurat w związku z jakąś dziewczyną,a ja chciałam im w tym przeszkodzić. Po kilku nieudanych próbach zrezygnowałam i zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę(nie powinnam) ingerować w ich życie. To bardzo mnie zabolało, rozpłakałam się, że Miłość jest silniejsza od wszelkiej Magii.
    Czasami wydaje mi się,że samotność to iluzja…Falujemy w kosmicznej otchłani czerni,obijamy się o siebie,wybijamy siebie nawzajem, wprawiamy się w ten sposób w ruch,nikniemy Tu,pojawiamy się Gdzieś, płyniemy prosto, po czym skręcamy, przyciągamy się, odpychamy,łączymy się,galopujemy w samotni,podążamy za kimś, wymijamy kogoś, a wszystko To odbywa się gdzieś w Nas i gdzieś poza Nami.Gdzieś na granicy tych dwóch….

  7. Agnes Says:


    Visit Agnes

    he he:_)) ucięło mi dwa słowa, dlatego prostuję:po słowach rozpłakałam się miały być słowa “ale zrozumiałam”

  8. elijah Says:


    Visit elijah

    Freud miałby zapewne wiele do powiedzenia w temacie owych dwóch uciętych słów ;-)

  9. Agnes Says:


    Visit Agnes

    Wiem,co powiedziałby Freud;)Przejęzyczenia mają pewne głębokie znaczenia i często dotyczą naszych nieuświadomionych emocji,ale nie do końca zgadzam się z Freudem,bo on we wszystkich błędach językowych doszukiwał się erotycznych znaczeń.
    A propos dwóch połówek, to ja to trochę inaczej widzę.Według okultyzmu dawniej stanowiliśmy z innymi duszami tzw.: duszę grupową(zawierającą wiele triad), która załóżmy przejawiała się w jednym zwierzęciu. Z czasem dusza grupowa zaczyna się dzielić, tworząc oddzielne dwie dusze grupowe, aż w końcu po kolejnych podziałach dusza grupowa będzie zawierała tylko jedną triadę. Z tego to już krok do indywidualizacji, czyli stania się człowiekiem(ale Ty Elijahu pewnie wiesz o co chodzi i znasz ten schemat). Podczas tych podziałów zdarzyć się może, że w jednej duszy grupowej będą dwie triady,będą one miały wówczas wspólne doświadczenia,odczucia.Im dłużej stanowią jedność,tym więcej na tym etapie mają wspólnego. Z czasem jednak i one rozdzielą się, tworząc odrębne indywidualności. Jeśli już wierzyć w dwie połówki, to chyba tylko tego rodzaju.To taki mój punkt widzenia. Oczywiście szanuję poglądy innych,ich widzenie świata, bo jak to kiedyś ktoś powiedział:”Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”:)


Dodaj komentarz