Podróż po Nowej Zelandii…
Zgłodniałem. Było już po 14, więc w zasadzie nie powinno to nikogo dziwić, przyszedł czas karmienia bestii. Zatrzymaliśmy się tuż za mostem, cofnąłem się paredziesiąt metrów w tył do wypatrzonego “takeawaya”. Kilka miesięcy w Nowej Zelandii nauczyło mnie, że niewielkie budki serwujące azjatyckie jedzenie to w większości przypadków prawdziwy mastersztyk. Nie tylko jest okazja zapoznania [...]