<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Elijah - blog</title>
	<atom:link href="http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.elijah-blog.info</link>
	<description>Blog Elijaha. Rozwój osobisty i życiowe inspiracje.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Aug 2010 03:17:11 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Bezcenne!</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=685</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=685#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 03:17:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie Elijaha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=685</guid>
		<description><![CDATA[Taksówka do sąsiedniej dzielnicy &#8211; $10. Gra w bilarda &#8211; $3. Drink &#8211; $5. Namiętne słowa geja, który mówi ci, że masz seksowny tyłek &#8211; bezcenne. Przy okazji doświadczenia nocnego życia w jednej z dzielnic Sydney, mały wgląd dotyczący akceptacji. Zauważyłem u siebie brak akceptacji do takiego sposobu przejawiania się, jaki można zobaczyć w barach, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Taksówka do sąsiedniej dzielnicy &#8211; $10.<br />
Gra w bilarda &#8211; $3.<br />
Drink &#8211; $5.</p>
<p>Namiętne słowa geja, który mówi ci, że masz seksowny tyłek &#8211; bezcenne.</p>
<p>Przy okazji doświadczenia nocnego życia w jednej z dzielnic Sydney, mały wgląd dotyczący akceptacji. Zauważyłem u siebie brak akceptacji do takiego sposobu przejawiania się, jaki można zobaczyć w barach, pubach, dyskotekach, itd. Nie jestem tego wszystkiego fanem, nie są to miejsca dla mnie, nie czuję się tam najlepiej, ale &#8211; czemu by nie pozwolić innym ludziom się tak wyrażać i manifestować?</p>
<p>Tak więc, pozwalam i akceptuję.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=685</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;o ludziach tu i tam</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=682</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=682#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Aug 2010 02:10:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwoj osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=682</guid>
		<description><![CDATA[Dostałem własnie wiadomość, w której znalazło się takie zdanie (wybacz A., że zamieszczam bez pytania, ale wierzę, że się nie obrazisz ;) „Trochę Cię podziwiam z tymi podróżami, trochę zazdroszczę; u mnie tym, co mnie trzyma na miejscu (nie: w miejscu;), są właśnie ludzie.” Przyznam szczerze, że kiedyś mnie również ludzie trzymali w miejscu. Było [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dostałem własnie wiadomość, w której znalazło się takie zdanie (wybacz A., że zamieszczam bez pytania, ale wierzę, że się nie obrazisz ;)</p>
<p><em>„Trochę Cię podziwiam z tymi podróżami, trochę zazdroszczę; u mnie tym, co mnie trzyma na miejscu (nie: w miejscu;), są właśnie ludzie.”</em></p>
<p>Przyznam szczerze, że kiedyś mnie również ludzie trzymali w miejscu. Było to mniej więcej w szkole podstawowej. Miałem tam kolegów, którzy wydawali mi się całym światem. Po zakończeniu 8 klasy ogarnął mnie smutek, jako że zdałem sobie sprawę, że świat ten właśnie przestał istnieć. Tymczasem w liceum, poznałem ciekawszych ludzi. Jeszcze ciekawiej było na studiach, gdzie ekipa była przezabawna. I tak dalej: przenosząc się z miejsca na miejsce, zawsze i wszędzie poznawałem interesujące osoby, z którymi nawiązywałem często bardzo głębokie i inpirujące znajomości. Kulminacją i momentem oświecenia w tym temacie było poznanie w Anglii N., Węgra z pochodzenia i osoby, którą do dzisiaj nazywam swoim bratem. Zrozumiałem, że gdybym siedział w jednym miejscu, ominęłaby mnie tak niezwykła znajomość. Podobnie w Sydney: mimo, że jestem tutaj raptem pół roku (pół roku właśnie wybija!), poznałem tu co najmniej jedną osobę, którą mógłbym nazwać bliskim, serdecznym i zaufanym przyjacielem.</p>
<p>Tak kochani, prawda taka – ciekawi, świetni, wspaniali, mądrzy, inspirujący i interesujący ludzie są wszędzie na świecie. Ciekawym epizodem doskonale to pokazującym była przygoda w Nowej Zelandii. Siedziałem pewnego wieczora w domu i doznałem nagłej ochoty aby zrobić sobie wycieczkę. Rzuciłem okiem na mapę, wskazałem palcem – „tutaj jadę”, kupiłem bilet na autobus i następnego dnia rankiem siedziałem na wielkiej, prawie pustej plaży (była zima, stąd taka frekwencja). Siedzę, medytuję, spaceruję, robię zdjęcia, nagle poczułem się bardzo samotny. Po pół godzinie wychodzę z plaży pierwszym losowo wybranym wyjściem, skręcam w losową uliczkę i co widzę? Zaproszenie na medytację w ezoterycznym sklepie ;-) Przyłączyłem się, rzecz jasna i poznałem bardzo ciekawą osobę, która czuła się, jakby znała mnie od zawsze. Pewnie tak też i jest.</p>
<p>Nie zachęcam jednak nikogo, aby na siłę zmieniać miejsce zamieszkania. Ja robię to dlatego, ponieważ czuję, że to kocham i jest to coś, o czym marzyłem od dziecka. Jeśli komuś dobrze tam, gdzie jest – to niech tam siedzi, ot co ;-)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=682</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;o Polkach?</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=674</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=674#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 07:45:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozmaitości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=674</guid>
		<description><![CDATA[Tak trafiłem ostatnio&#8230; http://wiadomosci.onet.pl/1623456,2677,1,kioskart.html W gruncie rzeczy, znam sporo kobiet które są zaprzeczeniem opisywanych typów, ale znam też niemało, które ładnie się w te schematy wpisują. I to tyle z komentarza. No nie, może jeszcze jeden. Zastanawia mnie stosunek kobiet do kobiet-przełożonych w opisywanym artykule. Faktycznie, spotkałem wiele kobiet, które chwaliły lub były zadowolone ze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak trafiłem ostatnio&#8230;</p>
<p><a href="http://wiadomosci.onet.pl/1623456,2677,1,kioskart.html" target="_blank">http://wiadomosci.onet.pl/1623456,2677,1,kioskart.html</a></p>
<p>W gruncie rzeczy, znam sporo kobiet które są zaprzeczeniem opisywanych typów, ale znam też niemało, które ładnie się w te schematy wpisują. I to tyle z komentarza.</p>
<p>No nie, może jeszcze jeden. Zastanawia mnie stosunek kobiet do kobiet-przełożonych w opisywanym artykule. Faktycznie, spotkałem wiele kobiet, które chwaliły lub były zadowolone ze współpracy zawodowej z mężczyznami, natomiast niewiele, które podobnie odnosiłyby się do zwierzchników w spódniczkach. Sam z tego, co pamiętam, kobiety-kierowniczki, z którymi zdarzało mi się współpracować, w większości nie cieszyły się zbytnim szacunkiem i poważaniem. I to wyrażam się delikatnie, bo często były zwyczajnie nielubiane, niepopularne, niemile widziane czy nienawidzone wręcz przez inne panie. Nie jest to jednak moje doświadczenie, bo osobiście z kobietami  miałem dobre relacje w pracy, no może poza małymi wyjątkami ;). Zastanawiające&#8230;</p>
<p>A co Ty o tym sądzisz?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=674</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;o Mrówce</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=671</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=671#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 07:30:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie Elijaha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=671</guid>
		<description><![CDATA[Ta historia wydarzyła się naprawdę. Nie zdradzałem nikomu tego sekretu, jako że jest to naruszeniem umowy najmu lokalu, w którym obecnie przebywam: miałem w pokoju zwierzątko. Małe zwierzątko, mrówkę. Właściwie, to Mrówkę. Nie, nie piszę tego z dużej litery dlatego, że była to jakaś nadzwyczajnie wielką, kilkucentymetrową australijska mrówka; bynajmniej. Była to zwyczajna, mała mrówka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ta historia wydarzyła się naprawdę.</p>
<p>Nie zdradzałem nikomu tego sekretu, jako że jest to naruszeniem umowy najmu lokalu, w którym obecnie przebywam: miałem w pokoju zwierzątko. Małe zwierzątko, mrówkę. Właściwie, to Mrówkę. Nie, nie piszę tego z dużej litery dlatego, że była to jakaś nadzwyczajnie wielką, kilkucentymetrową australijska mrówka; bynajmniej. Była to zwyczajna, mała mrówka w europejskim stylu (a nie mówiłem, że podobieństwa się przyciągają?), którą nazwałem, być może mało oryginalnie za to niezwykle serdecznie, Mrówką, stąd pisownia.</p>
<p>Mrówka lubiła się krzątać obok mnie gdy spędzałem wieczory przy komputerze. Miała swoją ulubioną trasę w narożniku pokoju, serfując dość często po pionowej ścianie góra-dół, dół-góra. Najprawdopodobniej robiła to dla przyjemności – nigdy nie widziałem, aby cokolwiek niosła, z kimkolwiek walczyła lub wykonywała jakąkolwiek inną pożyteczną czynność. Zawsze była też sama, żadnego towarzystwa ani przyjaciół, taki „lone rider”, przemierzająca bezkresne przestrzenie australijskiego kontynentu, poszukując sensu życia, tudzież jedzenia. Niewiele więcej na temat Mrówki mogę dodać, może poza tym, że za każdym razem jej obecność wypełniała moje serce radością i pojawiał się uśmiech na twarzy &#8211; ewidentnie jestem zwierzęciem stadnym, ceniącym doborowe towarzystwo.</p>
<p>Wspominałem też wcześniej, że byłem przeziębiony. Przerzucając nadmiar śluzu na chusteczki, walały się po całym pokoju. Sprzątam je, oczywiście, sprzątam, tyle że w pragmatyczny sposób, partiami, nie będę przecież jak jeleń z każdą zużytą biegł do kosza. Dodam też (co jest moim oryginalnym pomysłem na redukcję flory bakteryjnej, który powinienem opatentować i zostać w ten sposób milionerem), że często utylizuję chusteczki w toalecie. Szybko spłukane, nikomu nie zaszkodzą, zaś leżąc w koszu, mimochodem daję bakterią wolną rękę i możliwość zapaskudzenia powietrza.</p>
<p>Wyruszyłem do toalety, zebrawszy wcześniej zainfekowany ładunek. Zapalam światło, zamykam drzwi, podnoszę klapę, wyrzucam chusteczki, rozpinam rozporek, wyciągam gnata, zaczynam sikać – standardowa procedura. Tymczasem dość niespodziewanie kątem oka widzę jakiś ruch przy powierzchni lustra wody i oto niewielkie, zawieruszone stworzenie, uniknąwszy złotego gradobicia i przedarłszy się przez góry celulozy, dotarło do ścianki muszli klozetowej i zaczyna powoli pełznąć w górę.</p>
<p>W tym miejscu zacząłem, zupełnie poważnie, zastanawiać się nad przeczytanymi wcześniej sutrami Patandżaliego. Jedna z opisanych tam zasad – ahimsa – mówi wyraźnie o nie czynieniu krzywdy jakimkolwiek żyjącym istotom, jako że są one również manifestacjami Boskości, co intelektualnie całkowicie uznaję za prawdę. No i mam dylemat. Niby jestem w pewnym stopniu mięsożercą, ale tłumaczę to sobie, że raz &#8211; sam w końcu nie zabijam, dwa &#8211; służy mojemu ciału i funkcjonowaniu i widzę w tym jakąś celowość i zasadność. Tymczasem durnego zabijania dla przyjemności nie toleruję za grosz i w pełni pozwalam żyć wszystkiemu co istnieje. No ale z drugiej strony, jak podpowiada racjonalny umysł, ratować jakiegoś robala z takiego miejsca?  „A chuj z tym” – pomyślałem, ucinając w jednym momencie wszelkie dywagacje.</p>
<p>Obserwuję jednak dalej trasę stworzenia w górę ścianki i w momencie, kiedy dotarło do połowy, dotarła do mnie najprawdziwsza prawda – to jest Mrówka! Przyznaję z pewnym zażenowaniem, że ogarnęła mnie lekka panika – o mały włos zabiłbym ukochane i jedyne zwierzątko. Co gorsza, znajdowanie się w takim miejscu jest nadal poważnym zagrożeniem dla jej dalszej egzystencji na fizycznym planie. Sprawę komplikował dalej fakt, że nadal byłem w trakcie załatwiania fizjologicznej potrzeby, co poważnie ograniczało, a właściwie kompletnie blokowało moje możliwości podjęcia akcji ratunkowej. Zacząłem się spinać się i wytężać, aby skończyć jak najszybciej, a jednocześnie zachowując pełną kontrolę nad swoimi ruchami nie utopić swojego ulubieńca w toalecie. Koniec przyszedł gdy Mrówka dotarła praktycznie do samej wewnętrznej krawędzi. Obmyśliwszy w międzyczasie plan ratunkowy, zrywam listek toaletowego papieru i wsadzam mordę w kibel (proszę szanownego Czytelnika o wybaczenie &#8211; w tych okolicznościach nie mogę tego inaczej nazwać), patrząc gdzie zawieruszyła się moja ulubienica.</p>
<p>Na szczęście okazało się, że mrówki są inteligentniejsze, niż twierdzą powszechnie naukowcy. Z chęcią podjęła współpracę przy akcji ratunkowej, przechodząc błyskawicznie z zimnej, morderczej ceramicznej powierzchni na miękki papier, będący jej wybawieniem. Jestem przekonany, że szybko mi wybaczyła całe zdarzenie, biegając już za moment żwawo po mojej ręce. Wróciłem do pokoju i odstawiłem ją na z powrotem na ścianę – bez narzekań przeszła grzecznie na swoje ulubione miejsce.</p>
<p>Wydawać się mogło, że zrobiłem dobry uczynek. Niekoniecznie. Wykazałem się przecież całkowitą interesownością ratując Mrówkę, która w końcu była moim dobrym przyjacielem. Druga rzecz, wracając do toalety spuścić wodę, zauważyłem więcej mrówek biegających po parapecie (skąd zebrałem chusteczki) a także znalazłem pływającego trupa innej mrówki w muszli. Okazał się, że trafiłem na cały pluton mrówek, kompletnie nie związany z Mrówką! Możliwe, że była w ekipie, sprowadziwszy sobie na chatę mieszkańców: tego do końca nie mogę być pewny. W tym momencie przypomniał mi się fragment z Autobiografii Jogina, który jest na tyle ciekawy i nawiązujący do całej sytuacji, że pozwolę go sobie zamieścić:</p>
<p>„W moim domu rodzinnym wszyscy używali na noc ochronnych zasłon. Byłem przerażony, gdy spostrzegłem, że w pustelni Serampore nie honorowano wcale tego roztropnego zwyczaju, chociaż owadów było mnóstwo; toteż byłem pokąsany od stóp do głowy. Guru zlitował się nade mną.<br />
- Kup sobie zasłonę. Kup ją także dla mnie. &#8211; Zaśmiał się i dodał: &#8211; Jeśli kupisz tylko jedną dla siebie, wszystkie moskity zlecą się do mnie.<br />
Uczyniłem to z wielką wdzięcznością. Każdej nocy w Serampore guru prosił mnie o przygotowanie zasłon nocnych. Pewnego wieczoru moskity były szczególnie zjadliwe. Mistrz nie wydał mi zwykłego polecenia. Słuchałem nerwowo natrętnego brzęczenia owadów. Udając się do łóżka, zwróciłem w ich kierunku błagalną modlitwę. W pół godziny później zakaszlałem z pretensją, aby zwrócić na siebie uwagę mego guru. Myślałem, że oszaleję od ukłuć, a zwłaszcza od śpiewnego brzęczenia, gdy moskity odprawiały swe krwiożercze obrzędy. Mistrz nie poruszył się; zbliżyłem się ku niemu ostrożnie. Nie oddychał. Po raz pierwszy ujrzałem go wtedy w stanie głębokiego transu jogi; popadłem w przerażenie.<br />
&#8220;Jego serce przestało bić&#8221;. Zbliżyłem lusterko do jego nosa; nie ukazał się najmniejszy ślad oddechu. Aby się ostatecznie upewnić, na kilka minut zaniknąłem palcami jego usta i nozdrza. Ciało jego było zimne i nieruchome. Oszołomiony zwróciłem się do drzwi, aby wezwać pomoc.<br />
- Och! Początkujący eksperymentatorze! Mój biedny nos! &#8211; Głos Mistrza rozbrzmiewał śmiechem. &#8211; Dlaczego nie kładziesz się do łóżka? Czy cały świat ma się zmienić dla ciebie? Zmień samego siebie: uwolnij swą świadomość od moskitów.<br />
Potulnie wróciłem do łóżka. Ani jeden owad nie ośmielił się zbliżyć. Zrozumiałem, że poprzednio mój guru zgodził się na zasłony tylko dla dogodzenia mi, on sam nie lękał się moskitów. Posługując się potęgą jogi mógł uniemożliwić im kąsanie lub uciec się do swej wewnętrznej odporności.<br />
Dał mi lekcję, pomyślałem, jogin musi umieć wejść w stan nadświadomości i trwać w nim niezależnie od mnóstwa przeszkód, których nigdy nie brakuje na tej ziemi. Czy to wśród brzęczenia owadów, czy przy przenikliwym blasku dziennego światła należy wyłączyć natarczywość zmysłów. Słuch i wzrok kierują się wówczas naprawdę ku piękniejszym światom niż dawny Eden.<br />
Moskity dostarczyły mi jeszcze innej lekcji we wczesnym okresie pobytu w aszramie. Zdarzyło się to w godzinę łagodnego zmierzchu. Mój guru interpretował właśnie w niezrównany sposób teksty, a ja znajdowałem się u jego stóp w doskonałym spokoju. Nieokrzesany moskit wtargnął w tę idyllę i walczył o moją uwagę. Kiedy wbił swe jadowite żądło w moje udo, automatycznie podniosłem mściwą dłoń. &#8220;Zawieś wykonanie wiszącej egzekucji&#8221;. Usłużna pamięć podsunęła tu jeden z aforyzmów jogi Patandżalego &#8211; aforyzmu o ahimsie (o nieczynieniu krzywdy).<br />
- Dlaczego nie dokończyłeś swego czynu?<br />
- Mistrzu, czy bronisz odbierania życia?<br />
- Nie. Lecz zabójcze uderzenie już zostało wykonane w twym umyśle.<br />
Patandżali miał na myśli usunięcie &#8220;pragnienia&#8221; zabijania! &#8211; kwiat ten jest bardzo niewygodnie urządzony, jeśli chodzi o dosłowne Praktykowanie ahimsy. Człowiek może być zmuszony do zgładzenia szkodliwego stworzenia. Nie jest on jednak w ten sam sposób zniewolony, aby czuł gniew lub złość. Wszystkie formy życia maja równe prawo do powietrza mayi. Święty, który odkrył tajemnice stworzenia, pozostaje w harmonii z niezliczonymi, oszałamiającymi jego przejawami. Każdy człowiek może się zbliżyć do tego zrozumienia, które powstrzymuje wewnętrzną namiętność niszczenia.”</p>
<p>Pozwoliłem sobie nie zabijać i oczyścić umysł z mrówek. Z całego plutonu, wieczorem zostały tylko dwie. Następnego dnia widziałem już tylko jedną. Niech będzie. Dla mnie jedna mrówka zawsze będzie Mrówką ;-)</p>
<p>Świadomości,<br />
Elijah</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=671</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawie tak, jak w filmach&#8230;</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=669</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=669#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Aug 2010 11:29:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie Elijaha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=669</guid>
		<description><![CDATA[Są takie rzeczy i słowa, które wypowiedziane mocno zmieniają nasze spojrzenie na rzeczywistość. Wyobraź sobie, że Twoja dziewczyna mówi Ci: &#8220;jestem w ciąży&#8221;. Albo na przykład, właśnie odkrywasz, że trafiłeś szóstkę w Totolotka. Albo właśnie zobaczyłeś różowego słonia przechodzącego przez ulicę na czerwonym świetle. Może jednak od początku. Pracowałem ostatnio nad uszczelnianiem swojej aury i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Są takie rzeczy i słowa, które wypowiedziane mocno zmieniają nasze spojrzenie na rzeczywistość. Wyobraź sobie, że Twoja dziewczyna mówi Ci: &#8220;jestem w ciąży&#8221;. Albo na przykład, właśnie odkrywasz, że trafiłeś szóstkę w Totolotka. Albo właśnie zobaczyłeś różowego słonia przechodzącego przez ulicę na czerwonym świetle.</p>
<p>Może jednak od początku.</p>
<p>Pracowałem ostatnio nad uszczelnianiem swojej aury i łataniem dziur, w wyniku czego nagle poczułem się dość mocno &#8220;zamknięty&#8221; w swojej własnej energii. Zamknięcie o tyle szczelne, że czasami zwyczajnie ludziom przechodziła ochota aby się ze mną komunikować, itd. Dzięki inspiracji (nieświadomej) pewnego znajomego Francuza, postanowiłem wyjść z tej zupy własnej energii i otworzyć się nieco na zewnętrzne przepływy. Zrobiłem to z intencją, którą mógłbym zwerbalizować jako: &#8220;niech się dzieje coś ciekawego&#8221;.</p>
<p>No to się zadziało.</p>
<p>Ubrany w elegancki garnitur, wylądowałem na dość wysokim piętrze pięknie położonego biurowca. Dzień piękny i słoneczny, widok zachwycał serce &#8211; wokół mnie roztaczała się panorama zatoki Sydney, z widokiem na Operę, centrum miasta i kilkanaście okolicznych dzielnic. Już sam ten fakt byłby dla mnie wystarczającą nagrodą, tymczasem, obok mnie, w dużej sali konferencyjnej, siedział dorosły mężczyzna. Również elegancko ubrany, w krawacie (tego elementu stroju pozbyłem się już dawno), okulary na nosie i ten błysk w oku, który zdradzał sporą inteligencję. Sporą na tyle, że po 15 minutach rozmowy zdałem sobie sprawę, że facet góruje znacznie nade mną nie tylko wiedzą i doświadczeniem, ale też inteligencją: lekko licząc, jego IQ było gdzieś w przedziale 160-180. </p>
<p>Rozmawiamy w cztery oczy, i zauważam, że słowa zaczynają docierać do mnie z jakby pewnym opóźnieniem. Jakbym nie do końca wierzył w to, co słyszę. Obserwuję bacznie siebie i zaczynam coraz głębiej rozumieć, że rozmawiamy właśnie na temat projektów, które mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego Australii. Dociera do mnie, że mężczyzna powiedział mi właśnie zdanie o zapobieganiu wrogim działaniom obcych rządów. Mówimy o rozwiązaniach, kosztujących miliony dolarów, które mogłyby znaleźć godne miejsce w filamch z Bondem. Tak, wszystko prawie tak, jak w filmach.</p>
<p>Tylko, że to nie był film. Przez sekundę odzywa się w mojej głowie stara piosenka Myslovitz i co jakiś czas wraca natrętne: &#8220;to nie był film&#8221;. To nie jest film&#8230;</p>
<p>Po trzech godzinach rozmowy, wychodzę poważnie odmieniony. I poważniejszy też, choć tak naprawdę nie potrafię zwerbalizować moich uczuć. Nie chcę się nad sobą specjalnie rozczulać, ale przypomniało mi się póżniej, jak będąc dzieckiem, mieszkającym na typowej, zadupiastej polskiej prowincji, marzyłem o rowerze z przednim hamulcem. </p>
<p>Trochę mi się od tego czasu w życiu pozmieniało.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=669</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;o fotografowaniu</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=664</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=664#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 13 Aug 2010 07:53:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwoj osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=664</guid>
		<description><![CDATA[Oglądałem ostatnio czyjeś zdjęcie, zupełnie przypadkowej osoby, przedstawiające zupełnie przypadkową scenę. Nie było specjalnie piękne ani zachwycające, nie było też złe, po prostu zdjęcie jakiegoś motylka na źdźble trawy, czy jakoś tak. Przypuszczam, że podobnie przeciętnych jakościowo zdjęć znalazłbym dziesiątki w swojej kolekcji. Jedna myśl jednak poruszyła mnie mocno, kiedy to zobaczyłem. Zrozumiałem jak bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oglądałem ostatnio czyjeś zdjęcie, zupełnie przypadkowej osoby, przedstawiające zupełnie przypadkową scenę. Nie było specjalnie piękne ani zachwycające, nie było też złe, po prostu zdjęcie jakiegoś motylka na źdźble trawy, czy jakoś tak. Przypuszczam, że podobnie przeciętnych jakościowo zdjęć znalazłbym dziesiątki w swojej kolekcji.</p>
<p>Jedna myśl jednak poruszyła mnie mocno, kiedy to zobaczyłem. Zrozumiałem jak bardzo fotografia pozwala nam zmieniać postrzeganie otaczającego świata i dostrzegać coraz bardziej jego piękno. Miałem ostatnio ochotę wybrać się i zobaczyć australijski &#8220;Outback&#8221;. Terminem tym określa się odległe od obszarów miejskich regiony Australii, miliony kilometrów kwadratowych spalonej słońcem powierzchni. Jak to określiła pewna moja znajoma: &#8220;po co tam jechać, nic tam nie ma&#8221;.</p>
<p>W tym właśnie rzecz, że jak zaczynasz fotografować, to rodzi się zrozumienie, że nie ma takiego czegoś jak &#8220;nic&#8221;. &#8220;Nudne&#8221; rzeczy zaczynają być coraz bardziej ciekawe, widzisz kolory, kształty, kompozycje &#8211; rzeczy, które wcześniej omijałeś szerokim łukiem, przyklejając im etykietkę &#8220;nieistotne&#8221;, &#8220;nieważne&#8221;, &#8220;bez sensu&#8221;, &#8220;strata czasu&#8221; lub ignorując zupełnie, nie poświęcając ani jednej myśli.</p>
<p>Kiedy zaczynasz fotografować, świat wygląda inaczej. Nagle dostrzegasz mnogość form, kompozycji, układów, możliwości i szeroki potencjał ukryty w codziennej, zwykłej rzeczywistości. Rzeczy przestają być zwykłe, dostrzegasz coraz pełniej ich kształt, znaczenie, interakcję z otoczeniem. Fotografując ludzi, wchodzisz na jeszcze wyższy poziom rozumienia &#8211; dostrzegasz emocje, grymasy twarzy, spojrzenia, każdy moment zaczyna wypełniać się sensem, treścią, która wcześniej była ukryta i jakby umykała Twojej świadomej uwadze. Ludzie stają się żywsi, pełniejsi, pełni ekspresji, nawet ci, u których pozornie ekspresji nie ma żadnej. Wszystko tętni życiem, barwą, kolorem, kształtem, nasyceniem, intensywnością.</p>
<p>Istnienie, cud istnienia. </p>
<p>Także ludzie, nie zwlekajcie, kupujcie aparaty, róbcie zdjęcia i podziwiajcie ten świat.<br />
Każda spędzona tutaj w nim chwila jest niepowtarzalna i wyjątkowa.</p>
<p>A przy okazji ;)</p>
<p>Dwie aktualizacje galerii, o których wcześniej nie wspomniałem:<br />
* <a href="http://picasaweb.google.pl/danielstrips/AustraliaRainbowLorikeets" target="_blank">bliskie spotkania trzeciego stopnia</a>, czyli Elijaha kontakt z innymi formami życia ;-)<br />
* <a href="http://picasaweb.google.pl/danielstrips/AustraliaSydneyVividLightFestival" target="_blank">zdjęcia z festivalu Vivid Light</a>, gdzie cudownie oświetlono sporą część Sydney</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=664</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;o kreowaniu intencji</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=660</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=660#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 10 Aug 2010 06:55:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwoj osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=660</guid>
		<description><![CDATA[Ciekawe kolega Logos zadał pytanie (dziękuję za inspirację), nie mi osobiście wprawdzie, ale przypomniało mi to o potrzebie napisania artykułu w temacie. Artykułu, który byłem pewien że już wcześniej poruszałem&#8230; hmm&#8230; chyba tylko w rozmowach telefonicznych ze znajomymi. W każdym razie: dziś dodałem artykuł o tworzeniu intencji. Trochę dziwnie mi się go pisało, przyznam, pod [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ciekawe kolega Logos zadał pytanie (dziękuję za inspirację), nie mi osobiście wprawdzie, ale przypomniało mi to o potrzebie napisania artykułu w temacie. Artykułu, który byłem pewien że już wcześniej poruszałem&#8230; hmm&#8230; chyba tylko w rozmowach telefonicznych ze znajomymi.</p>
<p>W każdym razie: dziś dodałem <a href="http://www.elijah-blog.info/?page_id=652" target="_blank">artykuł o tworzeniu intencji.</a></p>
<p>Trochę dziwnie mi się go pisało, przyznam, pod wpływem choroby (jestem lekko przeziębiony czy coś w tym stylu) jakby słabiej odbierałem inspirację do tworzenia, coś tam jednak wyszło, mam nadzieję, że jasno i zrozumiale. Z drugiej strony, tak się zastanowiłem, że gdyby nie moja słabsza forma, to pewnie nie zostałbym dzisiaj w domu i nie napisałbym tego artykułu, jako że wieczorami niekoniecznie chce mi się siedzieć przed komputerem. Hmm&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=660</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;o CUDzie, który nie jest cudem</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=639</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=639#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Aug 2010 02:33:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Świat zewnętrzny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=639</guid>
		<description><![CDATA[Kilku moim znajomym oberwało się ostro po uszach w ramach dyskusji na forum portalu CUD. Zasadniczo (są wyjątki ;) przestałem wtrącać się w działalność duchową innych ludzi, każdy ma bowiem prawo myśleć to, co uważa za słuszne i co mu przynosi korzyści. Ponieważ jednak nie lubię powtarzać się &#8211; w formie dość podobnych, indywidualnych dyskusji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kilku moim znajomym oberwało się ostro po uszach w ramach dyskusji na forum portalu CUD.</p>
<p>Zasadniczo (są wyjątki ;) przestałem wtrącać się w działalność duchową innych ludzi, każdy ma bowiem prawo myśleć to, co uważa za słuszne i co mu przynosi korzyści. Ponieważ jednak nie lubię powtarzać się &#8211; w formie dość podobnych, indywidualnych dyskusji z pojedynczymi ludźmi, postanowiłem zawrzeć parę swoich przemyśleń na temat CUD w jednym wpisie.</p>
<p><a href="http://www.elijah-blog.info/download/cudvskk.pdf" target="_blank">W jednej tabelce</a> udało mi się zebrać najważniejsze podobieństwa pomiędzy strukturą owego forum, a strukturą Kościoła Katolickiego. Jak widać, schematy funkcjonowania są dość do siebie zbliżone i praktycznie, nie odbiegają daleko od czegoś, co określamy powszechnie terminem &#8220;totalitaryzm&#8221;. Oczywiście, obydwie struktury różnią się w zakresie przekazywanych treści jak i skali oddziaływania, lecz forma jest dość podobna.</p>
<p>W tym pojęciu totalitaryzm nie jest jednak ani zły ani dobry. Zarówno bowiem struktura CUD jak i struktura Kościoła ma służyć konkretnym celom, jak i rozwojowi świadomości &#8211; na pewnym, właściwym sobie poziomie. Później następuje zerwanie więzów: podobnie jak człowiek, który chce podążać swoją własną ścieżką odchodzi od rodziców, podobnie członkowie wychodzą ze struktury, która przestaje być dla nich korzystna. Nic nowego, w gruncie rzeczy &#8211; to naturalny bieg spraw, tak wygląda rozwój nie tylko na polu duchowym, ale także i w wielu innych obszarach, np. kończysz podstawówkę, idziesz dalej, gimnazjum, liceum, itd. Każdy etap czegoś uczy ale każdy też może zostawiać specyficzne traumy &#8211; nie raz bowiem słyszałem o talentach, które zabiły schematy uczelni &#8220;artystycznych&#8221;, ale są też takie, które się tam rozwinęły. Historie są różne &#8211; i trudno tutaj dopatrywać się jakichś uniwersalnych reguł, każdy ma swoją indywidualną ścieżkę i własne doświadczenia. </p>
<p>Zerwanie ze strukturą może być bolesne &#8211; wychodząc poza jej ramy, najlepiej robić to po cichu i w sposób niezauważalny, w przeciwnym razie &#8211; narażasz się na ataki, proporcjonalne do tego, jak bardzo&#8230; atakujesz istniejący ustrój, wytykając jego błędy i niedociągnięcia. Fakt, możemy bawić się jak chcemy, w każdym razie, wkładając kij w mrowisko, nie zbuduje się harmonii. De Mello ładnie to powiedział innymi słowami: &#8220;Nie ucz świni śpiewu &#8211; stracisz swój czas jak i zwierzę zdenerwujesz&#8221;. Przy okazji, zdumiewa mnie, jak bardzo owo oddziaływanie struktury przypomina funkcjonowanie mechanizmów obronnych Ego, z drugiej strony &#8211; czymże jest struktura jak nie zbiorowa projekcją Ego?</p>
<p>Najważniejsza rzecz &#8211; osobiście nie widzę przeszkód, aby korzystać z jakichkolwiek istniejących, dostępnych struktur &#8211; najlepiej to jednak czynić w sposób świadomy i celowy, wiedząc jak owe struktury wyglądają i funkcjonują.</p>
<p>Jeśli bowiem w swoim obecnym wieku, z dyplomami dwóch politechnik, wybrałbym się na kilka lat do szkoły podstawowej aby się dalej rozwijać &#8211; to bez wątpienia zmarnuję czas. Z kolei wybranie się na tygodniowy kurs nurkowania w Egipcie może być bardzo korzystne i przyjemne &#8211; tutaj również podporządkowuję się określonej strukturze, używam pewnych terminów i korzystam z wiedzy autorytetów &#8211; tyle, że w w pełni świadomie, realizując swoje plany i zamiary.</p>
<p>Dlatego też, wchodzenie w dyskusje na temat reinkarnacji i przepływów prany z Kościołem nie mają większego sensu, tak samo, jak nie ma sensu prezentowanie poglądów na CUD odmiennych od prezentowanych przez autorytet Leszka &#8211; w obydwu przypadkach wprowadzamy energię, która zagraża funkcjonowaniu struktury i grozi jej rozpadem &#8211; czyli utratą członków, a w konsekwencji zasilania, czy to energetycznego czy też, po prostu, finansowego. Proste? Proste! Z drugiej strony, nie widzę przeszkód aby do woli korzystać z oferty zarówno jednej jak i drugiej struktury &#8211; o ile znajdują się tam interesujące nas elementy.</p>
<p>Pytanie tylko, co jest nam potrzebne i co wybieramy?&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=639</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8230;inspirująca wyprawa (i związki)</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=635</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=635#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Aug 2010 11:30:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rozwoj osobisty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=635</guid>
		<description><![CDATA[Wybrałem się wczoraj wraz z pozytywnie zwariowaną Kanadyjką na pewną kulturalną imprezę w Sydney. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, zakręcone dziewczę spóźniło się na umówione spotkanie, zatem czekając na nią, jak i na najbliższy prom, postanowiłem skorzystać z odrobiny słońca i pomedytyować. Otwierając sobie ślicznie czakrę serca i wypełniając ją energią, w pewnym momencie dotarła do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wybrałem się wczoraj wraz z pozytywnie zwariowaną Kanadyjką na pewną kulturalną imprezę w Sydney. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, zakręcone dziewczę spóźniło się na umówione spotkanie, zatem czekając na nią, jak i na najbliższy prom, postanowiłem skorzystać z odrobiny słońca i pomedytyować.</p>
<p>Otwierając sobie ślicznie czakrę serca i wypełniając ją energią, w pewnym momencie dotarła do mnie informacja: spójrz, ludzie tworzą związki w rozmaitych celach, o różnej głębi i natężeniu. W tym momencie, zacząłem nagle i dość niespodziewanie, odczuwać wewnętrznie siłę i jakość połączeń energetycznych ludzi, którzy przechodzili obok mojej ławki.</p>
<p>Wrażenia były dość rozmaite, choć głównie skupiałem się na zasadniczym motywie, który łączył ludzi. Mijały mnie pary, które były ze sobą już z przyzwyczajenia, była para, którą łączyły finanse i kwestia wspólnego łatwiejszego życia, była para kochająca się – lecz jednocześnie sondująca i jakby badająca możliwości bycia razem, była też para, w której odczuwałem dużo lekkości i wzajemnej inspiracji. Jedna młoda, dość zbuntowana para która mnie minęła przekazała informację: związek wkrótce się rozpadnie. Najciekawiej i najsilniej odebrałem jednak parę, która siedziała obok mnie. Początkowo nie spoglądałem na nich w ogóle, starając się raczej odebrać ich energię. Odczułem silne połączenie na sercu, jak i na innych czakrach, tworzące coś na kształ energetycznego bombla (albo energetycznej bańki), w którym się razem znajdowali.Zakochani stworzyli swój zamknięty, wewnętrzny świat, w ramach którego funkcjonują w zewnętrznym świecie. Było w tym dużo harmonii i ogólnie bardzo ciekawe, pozytywne wrażenie, zresztą dość dobrze mi znane z przeszłości. Kiedy w końcu spojrzałem na nich, zobaczyłem głęboko zakochaną, przytuloną do siebie parę Azjatów, trzymajacych się za ręce – piękny widok.</p>
<p>Najistotniejsze jest jednak to, co zrozumiałem dzięki temu doświadczeniu. Przez długi bowiem czas byłem podświadomie przekonany, że najważniejsze i „jedynie słuszne” są relacje ludzi tworzone z głębokiej miłości i oddania. O ile coś w tym jest, to jednak pojawiło się na końcu pytanie – dlaczego dyskryminować i traktować jako gorsze związki tworzone w innych celach i z inną intensywnością? Nie znajdując odpowiedzi na to pytanie, przyszło mi jedynie odpuścić idealistyczny obraz relacji partnerskiej i zwyczajnie zaakceptować DOWOLNĄ motywację, jaka stoi za dwojgiem ludzi chcących tworzyć wspólny związek.</p>
<p>Tak więc też uczyniłem, i zadowolony wskoczyłem na łódkę, chcąc jednocześnie serdecznie podziękować mojej koleżance za to, że nie zjawiła się na czas – co było absolutnie doskonałym niedoskonałym zachowaniem :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=635</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zdjęcia z Sydney</title>
		<link>http://www.elijah-blog.info/?p=632</link>
		<comments>http://www.elijah-blog.info/?p=632#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 09:45:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>elijah</dc:creator>
				<category><![CDATA[Życie Elijaha]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.elijah-blog.info/?p=632</guid>
		<description><![CDATA[Ok, kochani, w końcu nadszedł ten moment, aby opublikować w swojej galerii zdjęcia z Sydney. Kiedy zabrałem się do pracy, odkryłem jednak, że w niespotykanych okolicznościach przyrody, zginęły mi zdjęcia z pierwszych dwóch tygodni pobytu w Australii. Wszystko jest do odrobienia &#8211; niemniej, okazuje się, że nie mam wielu ciekawych zdjęć z interesujących miejsc&#8230; Mimo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ok, kochani, w końcu nadszedł ten moment, aby opublikować w swojej galerii <a href="http://picasaweb.google.pl/danielstrips/AustraliaSydney" target="_blank">zdjęcia z Sydney</a>.</p>
<p>Kiedy zabrałem się do pracy, odkryłem jednak, że w niespotykanych okolicznościach przyrody, zginęły mi zdjęcia z pierwszych dwóch tygodni pobytu w Australii. Wszystko jest do odrobienia &#8211; niemniej, okazuje się, że nie mam wielu ciekawych zdjęć z interesujących miejsc&#8230; Mimo wszystko, postanowiłem jednak opublikować to co jest, a jak pogoda wkrótce dopisze &#8211; to chwycę kamerę, pójdę popstrykać tu i tam, i zaktualizuję galerię.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.elijah-blog.info/?feed=rss2&amp;p=632</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
