WAKACJE!

Dodany: Thursday, July 3rd, 2008

Życie przynosi często zaskakujące zwroty. Pewnego majowego poranka, nagle urodził się we mnie pomysł, który właśnie realizuję - podróż po Europie.

Wraz z dwójką przyjaciół już w najbliższą sobotę wybieram się na sześciotygodniową, samochodową wyprawę przez 12 europejskich krajów. Odwiedzamy Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Polskę, Słowację, Węgry, Bośnię, Chorwację, Słowenię, Austrię i Włochy… a może i nieco więcej… Mieszkanie wynajęte studentom, ‘Stonka’ (tak zaczałem pieszczotliwie mówić na auto) zaparkowana w bezpiecznym miejscu, zakupiony na czas podróży drugi samochód wyszykowany do drogi, noclegi częściowo zaklepane, rzeczy wyprane - skarpetki pachnące jak nigdy i gotowe do spakowania, nowy śpiworek oraz wszystkie pierdółki już gotowe na drogę. Z ciekawostek wspomnę, że zabieram trzy książki - dwie części “Best Karate” mistrza Nakayamy oraz “Radykalne Wybaczanie” Tippinga - ciekawa kompozycja nieprawdaż? ;) Oczywiście też i najważniejsze - wypolerowałem lustrzankę, wyczyściłem torbę (obkleiła się strasznie bananami po ostatniej wyprawie ;) załadowałem dwie baterie oraz przygotowałem 4GB karty na zdjęcia. Mniam :)

Jako że nie nie mam możliwości ani już czasu zrobić to indywidualnie - to życzę wszystkim czytelnikom wspaniałych, udanych, szcześliwych, zadowolonych, słonecznych wakacji i urlopów. No i sobie też tego życzę ;)

Do usłyszenia w drugiej połowie sierpnia!


Olśniło mnie

Dodany: Tuesday, July 1st, 2008

Wiele szkół duchowych nawołuje do porzucania oceniania - pod pretekstem miłości do wszystkich i wszystkiego. Gdyby nie fakt, że jest to beznadziejnie głupi i szkodliwy apel, to nie byłoby nic w tym złego. Obserwuje świat dookoła i widzę jednakże, że różnorodne funkcjonujące w nim mechanizmy powstały w wyniku działania absolutnie nieprzeciętnej, rozwiniętej i potężnej inteligencji, poza zwykłym ludzkim wyobrażeniem. Odpowiednie korzystanie z danej nam inteligencji - jest niewątpliwie korzystne. Tak samo, dualna konstrukcja świata w którym żyjemy jest matrycą, która w zasadzie powstała głównie po to, abyśmy nauczyli się oceniać i rozróżniać. Tak więc, nie ma sensu odsuwać się od czegoś, co jest zupełnie naturalne.

Z drugiej strony, bez cienia wątpliwości sięganie po coraz głębsze pokłady miłości do istnienia jest cnotą godną pielęgnacji i rozwoju.

Przez długi czas wydawało mi się, że obie rzeczy stoją w sprzeczności. Gdzie zatem pies pogrzebany?

Otóż, olśniło mnie, że oceniając coś w dwubiegunowej skali - jako korzystne-niekorzystne, dobre-złe, warte-niewarte, godne-niegodne itd. jednocześnie warunkujemy naszą miłość. Otwiera się kurek dla dobrego, zamyka dla złego. Sęk w tym, że rozdzielenie obydwu rzeczy - miłości i oceniania, czyli serca i rozumu, pozwala swobodnie obu funkcjonować zgodnie ze swoją naturą - umysłowi tworzyć, rozpoznawać i oceniać dualna przestrzeń Wszechświata, natomiast sercu - wyrażać miłość.

No, to jak już zrozumiałem podstawy, to pozostaje kilkadziesiąt lat życia, aby zastosować to w praktyce :)

Ach, i rozbijając przy okazji kolejne wyobrażenie na temat tego jak wygląda miłość do całego stworzenia, proponuję samodzielną, krótką kontemplację rozwijającą współpracę umysłu i serca na temat:

Jak wyrazić miłość do tego cudownego, słodkiego, puszystego kociątka?

maly kotek :) zdjecie Elijaha ;)

A jak do tego, równie wspaniałego i niewątpliwie boskiego tajpana pustynnego? - najbardziej jadowitego węża na planecie, którego 100mg jadu potrafi zabić około 100 osób, lub 250 tys. myszy, jak kto woli :)

Dziękujemu Ci, Wikipedio!


Wyobrażenie o sobie

Dodany: Monday, June 30th, 2008

Ostatnio usłyszałem od pewnej miłej dziewczyny komplement, że mam “naturalny wdzięk”. Początkowo (i to w sumie przez dość długi czas) myślałem, że sobie ze mnie żartuje, pisząc takie słowa. Tymczasem, mówiła zupełnie poważnie ;)

Niewiele później robiłem porządki i skanowałem swoje stare zdjęcia, m.in. z legitymacji z czasów liceum jeszcze, później ze studiów i późniejszego pobytu w Polsce.

Złapałem się za głowę: dobry boże, jak ja się niesamowicie zmieniłem! W głowie tkwiło mi jeszcze stare wyobrażenie o sobie jako o nieciekawym i mało interesującym facecie, a tymczasem, faktycznie, dzisiaj wyglądam znacznie bardziej “wdzięcznie” ;) Interesujące, jak opinia ukształtowana lata wcześniej nadal kreowała moje wyobrażenie o rzeczywistości.

Dzięki koleżance, zmieniłem ją zatem na nową, lepszą :)))


Tożsamość

Dodany: Sunday, June 29th, 2008

Spotkałem się ostatnio ze starym przyjacielem J. Wraz z przyjacielem wyjechali na koniec 2006 roku w podróż po obu Amerykach, począwszy od Meksyku kierując się na południe. M. w chwili obecnej jeszcze nie wrócił, przebywa w Argentynie, J. z rozmaitych powodów wylądował spowrotem w Wielkiej Brytanii. Jego opowieść słuchałem z rodziawioną gębą - dosłownie. Pomijając wiele niesamowitych szczegółów oraz totalną zmianę w nastawieniu do życia, najbardziej intrygująca była opowieść o mieszkaniu przez 3 miesiące na meksykańskiej plaży, w pobliżu wypoczynkowego kurortu gdzieś. Plaża ta była odseparowana od reszty, przebywało tam kilka osób, m.in. szwedzki mistrz, z którym wspólnie przy wschodzącym nad Pacyfikem słońcu praktykował Tai-Chi. Pozbawieni wielu wygód, bez prądu, żyjąc w namiotach, w harmonii spędził tam jedne z najwspanialszych chwil swojego życia - i słuchając jego opowieści, nie mam najmniejszej wątpliwości, że tak rzeczywiście było.

To wszystko przypomniało mi, że nieco zatraciłem swoją ludzką tożsamość. I choć zerwanie korzeni czasami nieco mnie martwi (chyba się trochę boję), niemniej, coraz silniej daje mi to ogromny zastrzyk energii do życia, działania, eksploracji świata! Wyjechałem z Polski, nie mam zamiaru wracać i w chwili obecnej nie czuję się, jakby to był mój dom (zresztą, podobnie jak i UK); jednocześnie, nie znalazłem jeszcze miejsca, gdzie chciałbym osiąść na stałe. Nie wiem, które będzie dla mnie najlepsze, więc… chyba trzeba go poszukać. Jestem wolny, nic mnie nie ogranicza ani krępuje, tak więc, trzeba się przyjrzeć rozmaitym opcjom. A tych jest całe mnóstwo - od kilku dni myślę sobie o zamieszkaniu na jakiejś słonecznej wyspie… na przykład Bahamach :))) Słońce, palmy, złocisty piasek - po prostu miód i malina :)

Pragnę być obywatelem świata.


Martwy Mesjasz

Dodany: Tuesday, June 24th, 2008

Moi współlokatorzy to jacyś sztywni są. Za oknem ciepło, ale dzień nieco pochmurny, więc dla rozluźnienia nastroju i umilenia im pobytu w UK zaproponowałem skromny program artystyczny - a w nim m.in. taniec brzucha. Ponieważ poprosili abym przestał (w końcu, nie każdemu odpowiada kultura Bliskiego Wschodu), postanowiłem zaskoczyć ich czymś klasycznym - i zatańczyłem “Jezioro Łabędzie”. Też im się nie spodobało, bo krzyczeli tylko “elp! elp!” ewidentnie naśladując akcent jakiegoś tubylca. Później zaskakiwałem ich tańcem nowoczesnym - nic z tego. No to na tym się skończyły dzisiejsze harce. Szkoda.

Właściwie to im się nie dziwię - nadal biedacy są w silnym szoku po tym, jak w niedzielny weekend znaleźliśmy na toalecie w łazience martwe ciało. Bez wątpienia, było to wstrząsające odkrycie. Nie zawiadamiając policji, wszczęliśmy samodzielne śledztwo, które miało ustalić przyczynę i okoliczności zgonu. Śledztwo nadal trwa, krąg podejrzanych zatacza coraz szersze kręgi. Najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym denat był Oświeconym Posłańcem mającym przekazać nowe, rewolucyjne wiadomości dotyczące sensu naszego życia na tej planecie, śmierci, istnienia, Boga i przyszłości ludzkości. Cóż, po raz kolejny wiedza niosąca planecie zbawienie została zniszczona wraz z nowym Mesjaszem. Klasyka, skąd to znamy? Pech jak ch*j. Nie pozostaje zatem nic innego, tylko postąpić jak to zwykle bywa - założyć nową religię wielbiącą męczennika ;) Tudzież, odkryć tą wiedzę w sobie - ale kto by się w takie pierdoły bawił? ;P

Oczywiście apelujemy do wszystkich (wszechświatów i gęstości), którzy rozpoznają ciało przedstawione na poniższym zdjęciu o natychmiastowy kontakt i poinformowanie o tym najbliższej rodziny zmarłego.

Fly - Messiah


Nazywajmy rzeczy po imieniu…

Dodany: Sunday, June 22nd, 2008

…czyli czym jest wg mnie rozwój duchowy.

Kilka tygodni temu, w Egipcie, podczas kursu nurkowania, doświadczyłem - dość nagle i niespodziewanie - niezwykle silnej traumy. Moje pierwsze wejście do wody, założona na twarzy maska blokująca oddychanie nosem, pierwszy, nieco inny wdech przez regulator… i czuję, jak narasta we mnie coraz większa panika. Powoli zaczynam tracić kontrolę nad ciałem, zrywam maskę z twarzy i biorę kilka głębszych oddechów. Staram się uspokoić, zachęcić widokiem kolegów wchodzących spokojnie do wody. Helen, mój “diving buddy”, widząc że coś jest nie tak, chwyta mnie za rękę, po chwili uspokajam się nieco i nurkuję. Rzeczywiście, jak obiecywali instruktorzy, do końca życia będę pamiętał owo pierwsze zejście pod wodę :)

Tam dalej ciągła walka ze samym sobą i stres. Nie mogę złapać oddechu, wydaje mi się, że się duszę. Wielkim wysiłkiem woli powstrzymuję się od ucieczki. Kolejnego dnia, z powodu drobnej awarii, zmieniam osprzęt - jak mi się wydaje, oddychanie staje się jeszcze trudniejsze. W pewnym momencie nie wytrzymuję, spanikowany wypływam na powierzchnię, ponownie mam ochotę uciekać i nigdy więcej już nie zanurzać się. Zdumiewające, gdyż jestem bardzo dobrym pływakiem i przepłynięcie pod wodą - bez osprzętu - całej długości basenu nie sprawia mi wielkiego problemu. A tutaj, zonk, panika jakiej dawno nie pamiętałem i to na zaledwie kilku metrach głębokości. Wracam pod wodę, walczę ze sobą, oddychając ciężko; ponownie inspiruje mnie widok reszty grupy wykonującej podwodne ćwiczenia. W końcu udaje mi się wszystko poprawnie zaliczyć, ale kosztuje mnie to tyle wysiłku, że padam wieczorem do łóżka wykończony, uświadamiając sobie, że jak tego stresu nie zrozumiem i pokonam, to się psychicznie i fizycznie wykończę - zwłaszcza, że poważne nurkowania dopiero mają się zacząć.

Nowy dzień, spontanicznie budzę się nieco po piątej rano i zaczynam medytować z intencją rozwiązania problemu. Pojawia się wizja ze znanego mi już wcześniej wcielenia (byłem młodą żydówką w okupowanej Warszawie). Jestem w obozie koncentracyjnym, przywieźli nas tutaj zdaje się po upadku powstania, obóz pełny więc trafiamy prosto do komory gazowej. Nie mogę złapać oddechu, duszę się i w taki sposób, w niesamowitym stresie potęgowanym przez setki innych mordowanych niewinnie kobiet, kończę życie.

No to już wiem, skąd ten lęk - 20kg sprzętu do nurkowania ograniczającego zwykłe ruchy oraz trudność z oddychaniem i voila - mamy psychiczny klimat jak kilkadziesiąt lat temu w komorze.

Następne nurkowanie jest już znacznie, znacznie spokojniejsze; zaś kolejnego dnia wszelki stres zupełnie znika - pełny relaks i spokój. Ostatnie pół godziny spędzone pod wodą w bajecznym i niemalże odrealnionym świecie raf Morza Czerwonego rekompensuje wszelki wcześniejszy stres. Zadowolony wracam do hotelu.

I to, mili państwo, jest praktyczne zastosowanie czegoś, co w powszechnym tego słowa znaczeniu nazywa się “świadomy rozwój duchowy”.

Oczywiście, zamiast tego mógłbym dalej srać w majty ze strachu zwyczajnie kończąc kurs i byłoby to w porządku (w końcu to mój wybór), ale byłoby to niczym więcej niż ucieczką przed problemem, a nie jakimkolwiek “rozwojem”.

(PS. Oczywiście, istnieje znacznie szersza perspektywa, w której wszystko co żyje rozwija się duchowo… ale to inna bajka)


Elijah wróży

Dodany: Saturday, June 21st, 2008

Poza wahadełkowaniem, które czasami w dość osobliwy sposób potrafi pokazać pewne prawdy o rzeczywistości, zajmuję się ostatnio z wielką przyjemnością Runami.

To narzędzie umożliwia lepsze poznanie konsekwencji wyborów oraz pewien wgląd w przyszłość. Oczywiście, nie chodzi o proste pitolenie w stylu “wyjdź za mąż za Kazia. On spłodzi Ci 6 dzieci i da szczęście o jakim marzyłaś”. Rzecz jasna, decyzje zawsze podemujemy my sami, niemniej, warto czasami spojrzeć na ich potencjalne konsekwencje. I o ile przyszłość czasami wydaje się być niezwykle płynna (konia z wozem temu kto trafnie ją przepowie dla mnie ;), to w niektórych wypadkach jest zupełnie przewidywalna. I Runy to doskonale pokazują. Warto jednak pamiętać kluczową zasadę w przepowiadaniu przeszłości - żadna wróżba nie jest na 100% pewne - tu i tera kształtujemy przyszłość i zawsze możemy podjąć decyzje, które ją zmienią.

Dzisiaj sięgnąłem po nie dla pewnej niezwykle bliskiej mojemu sercu osoby, która przechodzi pewne kryzyzy w związku. I co się okazuje? Runy nie tylko to odbiły… ale pokazały jak relacja będzie się dalej kształtować jeśli oboje będą trwać przy swoich wyborach. Co ciekawe, to na tyle samoświadoma osoba… że doskonale sobie z tego zdaje sprawę. O ile trafność tej przepowiedzi będzie można ocenić dopiero za jakiś czas, to już teraz mam na koncie kilka zupełnie poprawnych sesji. Jako, że mi się ta zabawa w odkrywanie przyszłości zupełnie podoba, chcę ją nadal kontynuować. Ktoś zainteresowany? ;)


Poprzednie wcielenia

Dodany: Friday, June 20th, 2008

Dzisiaj wpadłem na trop badaczy poprzednich wcieleń i zaintrygowało mnie, że istnieje możliwość sprawdzania wahadłem ilości poprzednich wcieleń.

Jako, że trochę w sumie ich znam i pamiętam, byłem generalnie ciekawy ile łącznie ich było na tej planecie. Wziąłem do ręki wahadło (w sumie zawsze byłem całkiem dobry w te klocki), sprawdziłem wyniki, po czym skontaktowałem się z człowiekiem, który wiem, że całkiem dobrze waha aby zweryfikować rezultaty.

I co? I wyszło nam obu, w niezależnych badaniach, dokładnie tak samo: 400 wcielen (no właściwie dokładnie wyszło mi 390), 80% męskich, 20% żeńskich.

No tak, jak widzę i czuję, od zawsze wolałem, khm…, męskie ciała, hihi :)))


Rozbrajający Stary Testament :)

Dodany: Thursday, June 19th, 2008

Czasami mam wrażenie, że Stary Testament pisał ktoś na kwasie. No, a na pewno nie Bóg ;) Wystarczy poczytać sobie co nieco, a widać to jak na dłoni. Oto ciekawie napisany list, wygrzebany gdzieś w czeluściach Internetu - inspirowany przesłaniami Starego Testamentu, w lekkiej i humorystycznej formie (z powodu poprawności politycznej nie wspominam do kogo adresowany ;)

Ostatnio słyszałem w któryms z Pana licznych wywiadów, że dla Pana,
praktykujacego katolika, homoseksualizm jest odraza, tak jak jest to
napisane w 3 Ks. Mojżeszowej 18:22 i nie można tego ominać. Dziękuję za
wszystko, co Pan robi, by edukować ludzi w zakresie Prawa Boskiego. Dużo
się dowiedziałem, słuchajac Pana wypowiedzi, i staram się podzielić ta
wiedza z jak największa liczba ludzi. Gdy ktos usiłuje bronić
homoseksualistów na przykład, przypominam mu po prostu, że 3 Ks. Moj. 18:22
mówi jasno, że jest to obrzydliwosć. Koniec rozmowy.

Mimo tego potrzebuję Pana pomocy odnosnie kilku specyficznych praw, by móc
je wdrażać w czyn:

1. Gdy spalam byka na ołtarzu ofiarnym, wiem, że to powoduje woń, która
jest Bogu przyjemna (3 Ks. Moj. 19). Problem jest z moimi sasiadami. Mówia,
że dla nich zapach ten nie jest przyjemny. Czy mam ich ignorować?

2. Chciałbym sprzedać swoja córkę jako niewolnicę, za karę, jak to opisuje
2 Ks.Moj. 21:7. W tych czasach, jaka byłaby, według Pana, najlepsza cena?

3. Wiem, że nie powinienem mieć kontaktu z kobieta podczas jej
nieczystosci miesięcznej (3 Ks. Moj. 15:19-24). Problem jest, jak się tego
dowiedzieć? Usiłowałem zapytać, ale one często były obrażone moim pytaniem.

4. Moja żona po wielu latach straciła upodobanie w moich oczach.
Znienawidziłem ja, gdyż odkryłem w niej odrażajaca cechę, gadulstwo.
Wypisałem jej list rozwodowy (5 Ks. Moj. 24) i chcę ja odprawić, tylko nie
wiem, jak go jej wręczyć. Osobiscie, czy przez policję?

5. Mam jednego sasiada, który uparcie chce pracować w dzień szabatu. W 2
Ks.Moj. 35:2 jest jasno powiedziane, że ma być skazany na smierć. Czy
moralnie jestem zobowiazany, by go zabić sam?

6. Jeden z moich przyjaciół twierdzi, że nawet jeżeli jedzenie owoców
morza jest obrzydliwoscia (3 Ks. Moj. 11:10), to mimo wszystko jest mniej
gorsze od homoseksualizmu. Nie zgadzam się. Czy może Pan osadzić?

7. W 3 Ks. Moj. 21:20 jest powiedziane, że nie mogę się zbliżać do ołtarza
Boga, jeżeli mam problem ze wzrokiem. Muszę zdradzić, że noszę okulary do
czytania. Czy muszę mieć wzrok 20/20 lub czy można negocjować?

8. Większosć moich przyjaciół obcina sobie włosy, również w tzw. kołka,
mimo że jest to jasno zabronione 3 Ks. Moj. 19:27. Jak oni maja umrzeć?

9. Wiem, że wg 3 Ks. Moj. 11:6-8, jeżeli dotknę skóry martwego wieprza,
staję się nieczysty. Ale czy mogę nadal grać w piłkę nożna, jeżeli będę
nosił rękawice?

10. Mój wujek nie respektuje 3 Ks. Moj. 19:19, ponieważ sieje dwie różne
rosliny na tym samym polu. Jego żona zreszta również, ponieważ nosi ubrania
z dwóch różnych materiałów (mieszaninę bawełny i poliestru). Ma również
zwyczaj przeklinania. Czy naprawdę muszę zebrać całe miasto, by ich
kamienować (3 Ks. Moj. 24:10-16). Czy nie moglibysmy ich po prostu spalić
żywcem podczas prywatnego zebrania rodzinnego, jak to zrobilismy dla tych,
którzy sypiaja z ich rodzina? (3 Ks.Moj. 20:14).

Wiem, że wnikliwie Pan przestudiował te tematy, i jestem pewien, że mi Pan
pomoże. Dziękuję Panu jeszcze raz, za przypominanie nam, że słowa Boże sa
wieczne niezmienne. Z poważaniem…..

:))))))


Niedzielna wyprawa do Tatton Park

Dodany: Wednesday, June 18th, 2008

To już bodajże czwarta moja wyprawa do fantastycznego parku w Knutsford od czasu przyjazdu do Wielkiej Brytanii. Cudowne miejsce, niezwykle relaksujące i podobnie jak Bodnant Garden - w niezwykle harmonijny sposób łączące działania Matki Natury i człowieka.

A tutaj mała próbeczka zdjęć
;) I jeszcze gwoli komentarza, odnośnie tego, co niedawno usłyszałem od znajomej osoby - moje zdjęcia nie są w żaden sposób (poza panoramami) obrabiane w Photoshopie! To co widać to praktycznie obrazki wychodzące “żywcem” z aparatu! ;)